, z czego ponad 2279 wymienionych jako zagrożone. W ciągu trzech ostatnich pokoleń wymarło ponad 200, zaś 199 ma mniej niż 10 użytkowników. Najbardziej skrajne przypadki to wywodzące się z Boliwii i , którymi mówią odpowiednio trzy i jedna osoba. Ich wymarcie jest tylko kwestią czasu, o czym świadczy chociażby los używanego na Alasce języka . Zniknął on w styczniu ubiegłego roku wraz ze śmiercią ostatniej mówiącej w nim osoby.
Koniec języka nie wynika jedynie z wymierania użytkowników. "W wielu przypadkach jest skutkiem polityki władz, które tępią mowę rdzennych mieszkańców lub mniejszości, jak np. w Ameryce Północnej czy Australii, gdzie w przeszłości zabraniano dzieciom posługiwać się rodzimą mową i karano je za to" – mówi nam Tapani Salminen, badacz języków ugrofińskich, który brał udział w pracach nad atlasem. "Bardzo trudno jest wskrzeszać języki, jeśli młodzi przestają się nimi posługiwać. " – dodaje Salminen.
. W Polsce na mapie zaznaczone są słowiński jako wymarły oraz kaszubski i używany w okolicach Bielska-Białej wilamowski.
Dostępna w internecie wersja atlasu oparta jest na znanych internautom Google Maps i umożliwia wyszukiwanie języków według m.in. kryterium kraju, nazwy oraz liczby użytkowników. Każdy język jest również oznaczony kolorem, który wskazuje stopień jego zagrożenia: na czarno oznaczono języki wymarłe, na czerwono zaś bardzo zagrożone (tj. mające mało użytkowników lub użytkowników w podeszłym wieku).
Według najbardziej pesymistycznych prognoz językoznawców, że . "Zwykle jest tak, że języki wymierające nie mają normy skodyfikowanej, nie służą do tworzenia wielkiej literatury, celów naukowych czy urzędowych. Na szczęście obecnie wiele krajów podejmuje działania, by zapobiec wymieraniu języków, co przynosi efekty" – mówi nam Jadwiga Linde-Usiekniewicz, językoznawca z UW.