Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent - PO. Wojna o zbójecki honor

17 grudnia 2008, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W wojnie prezydenta z Platformą na wyzwiska i weta, gra idzie o zbójecki honor. Albo potrafisz rozkwasić przeciwnikowi nos, albo całe twoje pokrzykiwanie to blef maminsynka - pisze publicysta DZIENNIKA Cezary Michalski.

Kiedy Lech Wałęsa mówi, że teraz, po wetach prezydenta, Polską nie da się rządzić, jest to oskarżenie nie tylko pod adresem prezydenta Kaczyńskiego, że rządzić Platformie nie pozwala, ale też pod adresem Platformy, że realnych rządów nad Polską nie zdołała wziąć.

Nie cytuję tu Wałęsy jako Clausewitza czy Talleyranda. Cytuję go jako symptom. Bo tak jak on uważają Polacy. Pozwolili Platformie wygrać wcześniejsze wybory i stworzyć rząd. Mało ich teraz obchodzi, że prezydent i opozycja rządzić nie pozwalają. Wszyscy jesteśmy ciekawi, jak Platforma tę przeszkodę obejdzie, przeskoczy lub zniszczy.

Jeśli wystawia się Palikota i Niesiołowskiego - a czasami także Sikorskiego czy Komorowskiego - do wnerwiania Lecha Kaczyńskiego, destabilizowania jego i tak już wcześniej wrażliwej psychiki, to trzeba być przygotowanym na konsekwencje.

Rozumiałbym, gdyby Platforma uderzała od roku w prezydenta, bo ma realny pomysł na impeachment. Gdyby były na mieście jakieś papiery, choćby i zdrowotne, które pozwalają prezydenta przed upływem kadencji wykończyć. Taka kosztowna gra wstępna, której ceną było zużycie na prezydenckim froncie nie tylko Palikota czy Niesiołowskiego, ale także angelicznego wizerunku całej Platformy i Donalda Tuska, choćby i brutalna, miałaby polityczny sens.

Lecz jeśli Platforma sposobu na usunięcie PiS-owskiego prezydenta nie miała, to drażnienie się z nim w taki sposób było błędem. Dało braciom Kaczyńskim powszechnie zrozumiałe alibi dla totalnego blokowania rządu.

Wiem, że rozumowanie: "skoro oni bez przerwy na Kaczora psioczą, to Kaczor ma prawo się odwinąć i walnąć ich w nos", jest rozumowaniem ludowym i nieco naiwnym. Ale po pierwsze, sam prezydent tak myśli, a po drugie, wielu Polaków bezpartyjnych zaakceptowało zaproponowaną im solidarnie przez PO-PiS logikę podwórkowej bójki jako naczelną zasadę polskiej polityki.

A skoro tak, to obie strony oceniamy - przy całym szacunku dla urzędów i tytułów - jak dwie bandy chuliganów z podwórka. Gra idzie o zbójecki honor. Albo potrafisz przeciwnika przewrócić na ziemię i rozkwasić mu nos, albo całe twoje pokrzykiwanie to blef maminsynka. Platforma blefowała, bezproduktywnie obrażając prezydenta i PiS. Prezydent odpowiedział jej fangą w nos za pomocą weta, które w Sejmie obronią jego brat z Napieralskim, też nieźli chuligani. No i kto teraz beczy?

Ale Platforma logikę podwórkowych bójek rozumie nie gorzej niż PiS, więc to, co tutaj piszę, nie jest dla niej odkryciem. Dlatego wymyśli sposób na obejście weta prezydenckiego. Tym sposobem jest rządzenie dekretami, a nie ustawami. Rządzenie twarde, bez prezydenta i bez parlamentu. Aż do granic, które wyznaczy Trybunał Konstytucyjny, a sądzę, że nie będzie w tej kwestii nadmiernie aktywny. Kto chciałby dostać kamieniem w głowę, kiedy na naszym pdwórku święta wojna trwa?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj