Do tej pory w kampanii prezydenckiej sprawy kobiet są marginalizowane. Według polityków PiS „są ważniejsze problemy”. Kobiety stanowią jedynie dekorację. A nie o to przecież nam chodzi.
Liczymy jednak, że kandydaci opamiętają się i przynajmniej na kilka dni przed wyborami postarają się zawalczyć o tę ważną część elektoratu. Mamy nadzieję, że stawią się licznie na piątkowej debacie prezydenckiej zaplanowanej podczas pierwszego dnia II Kongresu Kobiet w Warszawie. Dla kandydatów to ostatnia szansa przed ciszą wyborczą, żeby skoncentrować się na oczekiwaniach i potrzebach kobiet oraz zaprezentować swoje poglądy na najważniejsze sprawy ich dotyczące, tj.: parytety na listach wyborczych, kwestie in vitro, system emerytalny, zrównanie szans kobiet i mężczyzn, wsparcie dla młodych matek, i tym samym pozyskać głosy kobiet.
W sprawie weta
W kampanii niewiele mówi się także o gospodarce. Kandydaci - oprócz Andrzeja Olechowskiego - w swych licznych wystąpieniach przedwyborczych raczej o niej zapomnieli. Takie podejście dziwi, szczególnie w sytuacji, w jakiej znajduje się świat - niedawny kryzys gospodarczy i kłopoty Grecji to chyba wystarczające argumenty za podejmowaniem tego typu tematów.
I choć to rząd jest odpowiedzialny za politykę gospodarczą, jednak prezydent ma w swoim ręku weto - narzędzie, które w istotny sposób może wpłynąć na kierunki tej polityki. Warto przypomnieć tu weto prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do forsowanej przez Leszka Balcerowicza ustawy obniżającej podatki oraz brak weta do bardzo kosztownych emerytur górniczych. Prezydent Lech Kaczyński zawetował ustawę o emeryturach pomostowych, która ograniczała prawa do specjalnych przywilejów emerytalnych (na szczęście Sejm weto odrzucił), oraz pakiet reformujący służbę zdrowia, który zawierał ustawy pozwalające przekształcić samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego.
Pytania o konkrety
Argument więc, że kompetencje gospodarcze prezydenta są nikłe, jak widać, nie jest prawdziwy. Dlatego wielką szkodą dla wszystkich jest to, że kandydaci w swoich programach wyborczych, oprócz kilku ogólników, nie prezentują żadnych szczegółów w kwestiach gospodarczych.
Myślę, że nie tylko ja, ale także większość Polaków chciałaby wiedzieć, czy są oni za wcześniejszym, czy późniejszym wprowadzeniem w Polsce euro, w jaki sposób chcą wspierać rozwiązanie problemów z finansami publicznymi, jak chcą reformować służbę zdrowia, czy są za podniesieniem i zrównaniem wieku emerytalnego, co zrobią z czekającą nas reformą podatkową, dalszą prywatyzacją, energetyką, infrastrukturą drogową, edukacją, znoszeniem barier w rozwoju przedsiębiorczości?
Stawiając w niedzielę krzyżyk, chcemy być pewni, pod czym się podpisujemy.