Dziennik Gazeta Prawana logo

In vitro jedynym ratunkiem dla ludzkości? Problem niepłodności narasta [ROZMOWA]

16 listopada 2019, 19:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
In vitro
In vitro/Shutterstock
Podstawowy temat brzmi: jak skutecznie pomagać. Równolegle spotykają się naukowcy, by omawiać kwestie etyczne. Ja jednak na tych spotkaniach nie bywam - mówi w rozmowie z DGP prof. Marian Szamatowicz, specjalista w dziedzinie ginekologii i położnictwa, były kierownik Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i dyrektor Instytutu Położnictwa i Chorób Kobiecych. W 1987 r. dokonał pierwszego w Polsce udanego zapłodnienia metodą in vitro.

Film "Bogowie" opisuje, jak doszło do pierwszego w Polsce udanego przeszczepu serca. Był rok 1985…

Lata później z prof. Zbigniewem Religą odbieraliśmy w Ministerstwie Zdrowia nagrody. On za wszczepienie serca, ja – za szefowanie zespołowi, który w 1987 r. sprowadził na świat pierwsze w Polsce dziecko z in vitro.

Czyli on za przedłużenie życia, a pan za podarowanie życia.

Coś w tym jest. Magda, czyli pierwsze dziecko urodzone u nas metodą pozaustrojową, skończyła właśnie 32 lata. Sama ma już trójkę dzieci, poczętych drogą naturalną.

Czuje się pan bogiem?

Żadnym bogiem. To nie jest wchodzenie w boskie buty, udawanie go czy poprawianie jego dzieła. Światowa Organizacja Zdrowia uznaje niepłodność za chorobę. A chorobę należy rozpoznawać i skutecznie leczyć. Zresztą nie byłem sam. W 1987 r. w Warszawie funkcjonował drugi zespół specjalistów, który również chciał doprowadzić do urodzenia dziecka metodą pozaustrojową.

Rywalizowaliście ze sobą?

Oczywiście! Oni działali w Centrum Zdrowia Dziecka. Ówczesne media podgrzewały atmosferę, donosząc: jest już dziecko, jeszcze nie ma, ale zaraz będzie. Jednak wiosną 1987 r. to my na ogólnokrajowym sympozjum poświęconym niepłodności pokazaliśmy zdjęcia USG rozwijającego się płodu.

A pan poczuł się ojcem sukcesu?

Sama ciąża nie uspokoiła naszych emocji. Towarzyszyły nam do czasu porodu: baliśmy się, czy nie będzie komplikacji, czy dziecko urodzi się zdrowe. Ostatecznie to ja wykonałem cesarskie cięcie.

Do tego czasu czekał pan, czy eksperyment się powiedzie?

Zarówno wtedy, jak i teraz unikamy słowa "eksperyment". Na wszystkie działania mieliśmy przyzwolenie uczelnianej komisji etycznej. Gdyby cokolwiek poszło nie tak, odpowiedzialność spadłaby na placówkę, która przeprowadzała zabieg. Bez zgody komisji konsekwencje ponosiłby wyłącznie zespół. Ale to był prawdziwy przełom, pierwsza metoda, która faktycznie mogła być skuteczna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj