Nie została wprawdzie zamknięta na życzenie przewodniczącego Parlamentu Europejskiego - była to indywidualna decyzja węgierskiego eurodeputowanego Szabolcsa Fazkasa, upoważnionego do zarządzania wystawami na terenie parlamentu. Argumentował, że zawiera ona kontrowersyjne zdjęcia zabitych Czeczenów. Mimo że zgodziliśmy się na zasłonięcie najbardziej drastycznych fotografii wystawę i tak usunięto.
To był brutalny akt cenzury. Razem z Konradem Szymańskim wystosowaliśmy do przewodniczącego parlamentu list protestacyjny. Mam nadzieję, że nie pozostanie on bez odpowiedzi. Zastanawiam się, dlaczego węgierski socjalistyczny europoseł wydał tę skandaliczną decyzję. Wynika to chyba z komunistycznej mentalności tego człowieka, który boi się, że taka wystawa mogłaby obrazić jedną z zainteresowanych stron - władze Rosji. Nie wiem, czy uległ jakimś bezpośrednim naciskom, ale Rosja od zawsze starała się, by do europejskiej opinii publicznej nie docierały informacje o wojnie w Czeczenii. Zadziwia ten nagły pośpiech w likwidacji wystawy. W tym kontekście przypomina się pewna opowiastka, gdy marszałek Woroszyłow zerwał się w nocy z krzykiem "to nie ja, to Nikita Sergiejewicz" wszyscy zrozumieli, że we śnie nawiedził go Stalin. Co przyśniło się węgierskiemu eurodeputowanemu, że w środku w nocy wydał decyzje o zamknięciu naszej wystawy. Może jednak ktoś do niego zadzwonił?
Najważniejsze, e otrzymaliśmy wsparcie od wielu innych parlamentarzystów. To dobrze, że sprawa zbrodni wojennych w Czeczenii jest posłom nieobojętna. Wstydem i hańbą jest fakt, że o
Czeczenii przestano w Europie mówić. Nasza wystawa miała przypominać o zbrodniach, o których wielu nie chce pamiętać. Mówię tu oczywiście o władzach Rosji, które nie chcą, by ludzie
współczuli i pamiętali o cierpieniu narodu czeczeńskiego. Kreml liczy na obojętność Europy. Rosja zamyka się na Europę, a Czeczenia jest już prawie zupełnie odcięta od zewnętrznego
świata. Od czasu, gdy prezydent Putin zapowiedział, że terrorystów będzie zabijać nawet w wychodku, Czeczenia stała się takim zamkniętym wychodkiem Europy, gdzie zabija się kogo chce i jak
chce. Głeboko wierzę, że nasza wystawa zostanie przywrócona tak by Europa mogła poznawać prawdę o wojnie w Czeczenii.