Mimo zaangażowania w pracę w rządzie i biznesie, obydwaj pozostawaliśmy aktywni w sferze organizacji pozarządowych, szczególnie tych o charakterze wychowawczym, gdzie bezinteresowność i poświęcenie są fundamentem ich funkcjonowania. Z tego punktu widzenia teza postawiona przez Tomasza Platę, wskazująca na "zatrważający" deficyt młodego pokolenia w polityce, i sugestie, że gdyby młodych było więcej, to polska polityka wyglądałaby lepiej, włożyć należy między bajki. To teza nie tylko nieprawdziwa, ale przede wszystkim infantylna.

Interesującym fenomenem społecznym jest pojawianie się w debacie publicznej co kilka lat postulatu wymiany pokoleniowej. Ten skądinąd łatwy w deklaracjach pomysł nie jest niczym innym jak powrotem do radykalnej metody rewolucyjnej, która - jak każda rewolucja - prowadzi do nihilizmu. Opiera się na złudnym przekonaniu, iż lekiem na całe zło jest prosta wymiana kadr, która jak pociągnięcie skalpela chirurga odcina gangrenę i pozostawia tylko zdrową tkankę.
Powszechna i płytka opinia dotycząca polityki wskazuje, że to dziedzina brudna, pozbawiona ideowości, w której trwa ciągła wyniszczająca wojna. To potoczne pojmowanie polityki jest dosyć wygodnym sposobem odcięcia się od jej prawdziwego i rzeczywistego rozumienia, które dotyka każdego obywatela naszego kraju bez wyjątku.

Brakuje nam dzisiaj holistycznego spojrzenia na politykę, zgodnie z jej arystotelesowskim rozumieniem rozwiniętym przez nauczanie społeczne Kościoła. Przypomnijmy w skrócie, że definiowała ona politykę jako realizację dobra wspólnego. Zgodnie z tym rozumieniem - każde zaangażowanie kładące nacisk na budowę państwowości, wzmacnianie więzi społecznych nazwać powinniśmy polityką. Przez długi czas Ośrodek Myśli Politycznej i Instytut Tertio Millenio piórem ojca Macieja Zięby dzieliły obszar polityki na sferę metapolityczną, do której zaliczały spór o system wartości i budowanie konsensusu społecznego, oraz na sferę bezpośredniej polityki związanej ze stanowieniem prawa i podejmowaniem decyzji. Próba usystematyzowania sporu o "politykę" podjęta przez wybitnego dominikanina i Instytut była bardzo pozytywnym i państwowotwórczym dziełem ukazującym potrzebę brania odpowiedzialności za państwo w różnych jego wymiarach.

Tak więc polityka to nie tylko spór parlamentarny, nie tylko spór między opozycją i rządzącymi. W tym obszarze toczy się ważny spór o przyszłość Polski, ale bez sporu szerszego, o wartości obecne w życiu społecznym, kształt polskiego patriotyzmu i naszą kulturę - politycy nie posiadaliby celów.

W 2002 r. powstała środowiskowa i oparta w dużej mierze o ludzi ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, inicjatywa pod nazwą Akademia Służby Publicznej. Składały się na nią szkolenia, debaty, seminaria, podczas których próbowaliśmy młodym ludziom, naszym rówieśnikom i młodszym, przekazywać, że służbę publiczną realizować można w każdym obszarze swojego życia. Można służyć w biznesie, reklamie, dziennikarstwie, administracji rządowej i samorządowej, nauce, organizacjach charytatywnych i wreszcie - w polityce. Projekt cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a wielu jego uczestników pracuje dzisiaj dla Polski we wszystkich wskazanych obszarach.

To jest właśnie nasze rozumienie polityki będące wyrazem postawy patriotycznej. Słowem kluczem do tego myślenia i do młodego pokolenia jest właśnie "służba" pociągająca za sobą branie odpowiedzialności za otaczającą nas rzeczywistość w miejscach, w których się znajdujemy. Mówienie o tym, że polityka jest brudna i zajęta przez starsze pokolenia, jest zwyczajnym pójściem na łatwiznę i tłumaczeniem sobie własnych słabości.

W tym względzie polityki jako swoistej propaństwowej aktywności będziemy bronić. Bronić będziemy jej również przed fałszywą tezą, że istnieje w niej zbyt mało młodych ludzi. Truizmem, ale i faktem będzie ponowne mówienie, że wykonanie wielkiego dzieła, jakim jest Muzeum Powstania Warszawskiego, wzięli na siebie młodzi ludzie. Karta Polaka, ustawa o charakterze absolutnie fundamentalnym dla Polaków mieszkających poza granicami, szczególnie dla naszych rodaków na Wschodzie, została przeprowadzona przez rząd i parlament dzięki determinacji trzydziestoletniego doradcy premiera Michała Dworczyka. Przez tyle lat wcześniej wydawało się to niemożliwe. Jan Dziedziczak jest najmłodszym rzecznikiem rządu z ogromnymi szansami na sprawowanie mandatu poselskiego. Dziedzina marketingu politycznego w większości partii zdominowana jest przez młodych ludzi. Spójrzmy na dzisiejszy rząd, a zobaczymy tam bardzo wielu

Reklama

Trzydziestoparolatków na stanowiskach ministerialnych. Ale zostawmy bezpośrednią politykę na boku. Media zdominowane są także przez młode, ale znakomicie już rozpoznawalne nazwiska. Coraz większa ich liczba pełni kierownicze funkcje w redakcjach. Podobnie jest w biznesie, tym mniejszym i tym dużym. Profesjonalnie wykonywane obowiązki marketingowca czy analityka finansowego wspierają budowę wolnego rynku w Polsce.

Ponad 63 tysiące zarejestrowanych w roku 2006 w Polsce organizacji pozarządowych będących kuźnią obywatelskiego wychowania i realizujących postulat brania na siebie odpowiedzialności i uczestnictwa to w miażdżącej większości osoby młode.

To ci młodzi ludzie zadają kłam wszelkim twierdzom o nadrzędności indywidualizmu nad solidaryzmem. Ich zaangażowanie to widoczny dowód prawdziwej służby. Bez wątpienia z takich ludzi wyrosną prawdziwi liderzy w wielu dziedzinach życia. Odpowiedź jest jednoznaczna: młodych w polityce szeroko pojętej jest naprawdę dużo. Postulat zwiększenia ich liczby jest sztuczny i niebezpieczny. Przypomina lewicowe mrzonki o sztucznych, narzuconych parytetach płci i pochodzenia rasowego w instytucjach publicznych. Bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że młodość w życiu publicznym, również w bezpośredniej polityce, nie jest wartością samą w sobie. Musi się łączyć z doświadczeniem, mądrością i umiejętnościami. Ma całkowitą rację Michał Karnowski, pisząc, że jeżeli młodzi chcą być w polityce, to muszą w niej faktycznie istnieć, terminować, służyć, uczyć się i zdobywać doświadczenia. Sukcesu nie osiąga się w chwilę.

Czy chcielibyśmy, by za cały nasz majątek ulokowany w banku odpowiadał dwudziestokilkulatek na stanowisku prezesa tego banku? Raczej nie. Tak samo jest w życiu publicznym. Niekoniecznie sprawowanie najwyższych funkcji powierzać trzeba młodym. Są oczywiście młodzi ludzie wybitni, którzy takie funkcje sprawują i w biznesie, i w polityce. Wyjątki jednak potwierdzają regułę.

Prawdą jest, że jakość naszego życia publicznego należy nieustannie wzmacniać. Choć nie pamiętamy tak naprawdę komunizmu, to odcisnął on, przez pokolenie naszych rodziców, silne piętno na naszych postawach. Po 1989 r. ideologiczne myślenie trafiło na podatny grunt postmodernistyczny, kreując trend na człowieka bez właściwości, oderwanego od swoich korzeni, myślącego o sprawach państwa wyłącznie w kategoriach estetycznych. Moralna i historyczna amnezja jest problemem wszystkich pokoleń Polaków. Fakt nakręcenia tak bardzo potrzebnego filmu "Katyń" osiemnaście lat po upadku komunizmu również o tym świadczy. Wypada jednak zapytać, dlaczego tak późno?

To, co jednak szczególnie napawa niepokojem w tekście Tomasz Platy, to fałszywe stwierdzenie, jakoby pokolenie ludzi młodych, 25-, 35-latków, do którego obaj się zaliczamy, jest pokoleniem postpolitycznym, czyli znajdującym się poza światem ideologii, nakierowanym wyłącznie na realizację własnego życiowego projektu, oderwanego od otaczającej rzeczywistości. Zuzanna Ziomecka nazywa je Pokoleniem Samodzielnych.

Z pewnością na takich ludzi, niezainteresowanych realnymi problemami życia społecznego, takimi jak kłopoty w służbie zdrowia, konieczność reformy systemu edukacji, problemy emerytów i rencistów itp., powinna być skierowana nasza uwaga. Nie powinniśmy dopuścić, aby powiększała się grupa osób niewrażliwych społecznie, dla których normalnością będzie picie piwa w parku, palenie trawy, przerywanie ciąży - wymienia Ziomecka.

Tak będzie się działo, jeżeli nadal zapominać będziemy o polityce w jej metapolitycznym wymiarze. To od naszego w nią zaangażowania, rzetelności w wykonywaniu obowiązków w firmach, własnego przykładu, inicjowania projektów społecznych na naszych uczelniach i w naszych środowiskach, w końcu braniu udziału w głosowaniu, zależeć będzie jakość życia w naszej ojczyźnie. Sam wiek nie jest warunkiem wystarczającym.


Konrad Ciesiołkiewicz, politolog, były rzecznik prasowy rządu Kazimierza Marcinkiewicza, zawodowo zajmuje się komunikacją marketingową
Tomasz Bratek, prawnik, dyrektor programu UE "Młodzież w działaniu"