Dziennik Gazeta Prawana logo

Najważniejsze, by nie wylać dziecka z kąpielą

20 grudnia 2007, 00:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kazimierz Marcinkiewicz dla DZIENNIKA
Kazimierz Marcinkiewicz dla DZIENNIKA/Inne
Czy trwająca ostatnie dwa lata walka z układem była fikcją? Diagnozy stawiane w 2005 roku, gdy PiS i PO jednym głosem mówiły o drążących kraj patologiach, znalazły pokrycie w faktach. Afera węglowa, korupcja wśród lekarzy, niejasne powiązania polityków fikcją nie były - pisze w DZIENNIKU były premier, Kazimierz Marcinkiewicz.

Minione dwa lata pokazały, że ostra kuracja była Polsce potrzebna. Na jaw wyszły całe pokłady rozmaitych patologii na najróżniejszych poziomach działania państwa. Okazało się, że dotyczą nie tylko najwyższej politycznej półki, ale i samorządów lokalnych czy służby zdrowia. Nie mamy bowiem do czynienia z jednym układem, który opanował kraj i nie pozwala mu na rozwój. Polskę oplotła sieć mniejszych, lokalnych układzików, które - co warto podkreślić - wciąż czekają na rozbicie. Nie da się zaprzeczyć, że dziś atmosfera w państwie jest dużo czystsza i dużo bardziej sprzyjająca ludziom uczciwym.

Znikło społeczne przyzwolenie dla korupcji. Ci, którzy dotąd dawali łapówki z przymusu, przestali je dawać, bo poczuli, że znów można być uczciwym. W tej atmosferze również ci, którzy brali, poczuli się mniej pewnie. To przyniosło najlepsze efekty.

Słuszność postawionej diagnozy i podjęcie potrzebnego leczenia nie oznacza jednak, że chirurg wykazał się pełnym profesjonalizmem. Powołanie CBA czy reforma skarbowych służb kontrolnych były pożądane, lecz z czasem wykorzystano je w sposób podający w wątpliwość czystość intencji. Nie da się bowiem usprawiedliwić prowokacji, w których służby specjalne wykorzystano do celów politycznych. A mieliśmy z tym do czynienia zarówno w sprawie domniemanej korupcji w Ministerstwie Rolnictwa, jak i w działaniach podjętych przez CBA wobec posłanki Beaty Sawickiej. Jednocześnie organa śledcze nie schodziły z telewizyjnych i prasowych czołówek. Medialny rozgłos, jakiego nadawano kolejnym przedsięwzięciom prokuratury, ABW czy CBA, nie świadczył o ich profesjonalizmie. Wskazywał raczej drugie, polityczne dno podejmowanych akcji.

Polacy wybrali dwa lata temu polityczną zmianę, bo nie zgadzali się na patologie w życiu publicznym. I to - o czym trzeba pamiętać - się nie zmieniło. Problem polega na tym, że te nastroje niepotrzebnie poparto bezwzględnymi i szeroko nagłaśnianymi akcjami służb specjalnych z polityczną motywacją w tle. Dziś najważniejsze jest więc, aby umieć odróżnić diagnozę od leczenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj