Ministerstwo Zdrowia potwierdziło w środę 6 802 nowe zakażenia koronawirusem; najwięcej przypadków w województwie mazowieckim - 1129, najmniej w świętokrzyskim - 95. W wyniku COVID-19 zmarło 421 osób.

Reklama

Sytuacja epidemiczna się ustabilizowała. Różnica między liczbą nowych przypadków - stosunkowo niską, a zgonów - to efekt walki z chorobą. Od zakażenia do śmierci mija 5-6 tygodni. Pacjenci trafiają do szpitali w 2-3 tygodniu choroby. Potem są hospitalizowani 3, 4, a czasami nawet 6 tygodni. Dlatego nie można dziś zestawić tych liczb i powiedzieć, że śmiertelność jest na poziomie sześciu procent. To tak nie działa - wyjaśnił dr Sutkowski.

Liczba zakażeń mniejsza od jakiegoś czasu

Przyznał, że jeden z jego kolegów - zanim zmarł - przebywał pod respiratorem prawie 6 tygodni. Zdaniem Sutkowskiego mniej zakażeń dziś, to mniej zgonów za 3-4 tygodnie.

Ta liczba zakażeń jest mniejsza od jakiegoś czasu, więc już za ok. 2 tygodnie zgonów powinno być wyraźnie mniej. Dalej jednak nie poprawia sytuacji zachowanie ludzi. Wielu leczy się samodzielnie w domach koncentratorami tlenu. To nie do pomyślenia. Apeluję po raz kolejny - dzwońmy do lekarzy, szukajmy pomocy - powiedział stanowczo ekspert.

W jego ocenie późne zgłaszanie się do specjalistów to wyraz braku zaufania do systemu ochrony zdrowia, lekarzy, a także ogólnie - współobywateli.

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich pacjentów, ale wiele osób decyduje się na jakieś dziwne kombinacje. Nie leczmy się na własną rękę poważnymi środkami. To musi być pod kontrolą lekarza - dodał dr Sutkowski.