Polityczny bubel prawny - wyrokuje w "Gazecie Wyborczej" Dominika Wielowieyska. Chodzi o przegłosowaną przez Sejm głosami PO, PSL i PiS obniżkę emerytur funkcjonariuszy komunistycznej tajnej policji i członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

Reklama

"To chore, że Sejm świadomie przyjmuje prawo niezgodne z konstytucją" - twierdzi komentatorka "Wyborczej". Jej rozumowanie jest następujące: gdyby posłowie przyjęli projekt bardziej umiarkowany, miałby szanse u sędziów Trybunału Konstytucyjnego. A tak to tylko tani gest.

Zgadzałem się z Donaldem Tuskiem, gdy powiedział kiedyś, że radykalizm jest wrogiem przełomu. Także przy rozliczaniu komunistycznej przeszłości, warto zdobyć się na umiar, jeśli ma on oznaczać skuteczność.

Tyle że ja nie mam pewności Wielowieyskiej, że ustawa jest niekonstytucyjna. Trybunał nigdy się odebraniem esbeckich emerytur nie zajmował. Mamy tylko cząstkowy wyrok, z którego wynika, że co do zasady sędziowie nie byli przeciwni pozbawianiu praw "nabytych niesłusznie". A to, że dawna SB korzystała z nieuprawnionego przywileju przyznaje czołowy obrońca standardów prawnych III RP Andrzej Zoll.

Przykład pierwszy z brzegu. Wielowieyska narzeka, że pozbawiono emerytur tych esbeków, którzy po 1989 roku przeszli pozytywnie weryfikację. Ale gdyby dawną SB podzielić na dwie grupy, według tego, jak się zachowywali, dopiero wtedy pojawiłyby się zarzuty, że to odwet, że państwo zastępuje sąd karząc jednych a nagradzając innych odpowiednim wymiarem emerytur. Ja w przeciwieństwie do Wielowieyskiej, nie wiem, jak to oceni Trybunał. I poczekałbym do wyroku, a nie podsuwał sędziom własną, jedynie słuszną interpretację.

Twórcy ustawy pozbawiającej przywilejów dawnych esbeków wyszli ze słusznego założenia: skoro odbieramy Polakom wcześniejsze emerytury, naprawmy też dawne niesprawiedliwości. "Gazeta Wyborcza" niby jest za zasadą, że esbek nie powinien mieć wyższej emerytury niż kolejarz. Ale konkretna ustawa jest oczywiście nie taka. Można odnieść wrażenie, że trudno byłoby "Wyborczą" zadowolić, bo ma ona nieuleczalną alergię na rozliczanie komunistycznych funkcjonariuszy.