Paweł Graś był obiektem wielkiej krytyki, gdy wyszło na jaw, że mieszka w willi Niemca w podkrakowskim Zabierzowie. Zarzucano mu, że to stawia go w złym świetle i w grę może wchodzić nawet zainteresowanie obcych wywiadów jego osobą.
Graś jednak odpierał zarzuty, twierdząc, że mieszka w tej willi już kilkanaście lat, a jego umowa z niemieckim właścicielem jest tak, że nie musi płacić za wynajem pod warunkiem, że pełni tam rolę dozorcy. Wtedy przylgnęło do rzecznika określenie "cieć" rzucone przez opozycję
Teraz jednak okazuje się, że Graś nie wywinie się skarbówce. Urząd w Oświęcimiu, który badał sprawę, postanowił jednak rozpocząć postępowanie podatkowe w sprawie Pawła Grasia - informuje "Rzeczpospolita".
Jednocześnie warszawska prokuratura bada, czy polityk PO złożył prawdziwe oświadczenie majątkowe. Według CBA, Paweł Graś dopuścił się nieprawidłowości.