Mam głębokie poczucie braku rzetelności i krzywdy, którą wyrządził mi DZIENNIK. Ja z niezwykłym oporem podszedłem do sprawy prywatnego aktu oskarżenia wobec
dziennikarzy. Namówili mnie to tego moi prawnicy, którzy stwierdzili, że to jest jedyna ochrona przed dalszymi publikacjami.
>>>"Palikot knebluje dziennikarzy"
Nie. Jestem w stanie pójść na ugodę. Wiem o tym, że to narzędzie, którego politycy powinni używać jak najrzadziej, bo godzi w wolność słowa.
Wtedy nie rozmawiałby pan już z politykiem, bo byłbym dawno zawieszony w PO. Żeby uniknąć zawieszenia, które groziło mi automatycznie, jeśli nie zareaguje na teksty DZIENNIKA, sięgnąłem
po tak mocne argumenty. Sąd jest niezależny i wyda decyzję, jaką wyda (...).
Musiałem przekazać opinii publiczny jasny komunikat o swojej niewinności. Jeśli ktoś wpłaca 100 tys. zł opłaty za pozew, to chyba widać, że jest o tym przekonany. Zdaję sobie jednak
sprawę, że sąd takiego odszkodowania nie zasądzi.
Źródło: „Gazeta Wyborcza Lublin”, wydanie internetowe z dn. 17.06.2009 r.