Dzieci ministra wchodzą mu na głowę, a ten cierpliwie spełnia wszystkie ich zachcianki. A to karuzela, a to bujany konik, a to terkoczący helikopter. Nie mniej uwagi poświęca swojej ukochanej żonie, którą co i rusz przytula i całuje. Kto by pomyślał, że ten polityk, który zdaje się świata nie widzieć poza pracą, jest takim romantykiem...
Ledwo premier wyjechał za Warszawę, walizki spakował też minister Przemysław Gosiewski. Zabrał żonę i dzieci, i pojechał na urlop do rodzinnego Darłowa. Dziennikarze "Faktu" zauważyli, że z oschłego polityka przemienił się tam w czułego męża i troskliwego ojca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama