Najpierw Bernard Marszałek poszedł w ślady ojca i to z dużym sukcesem. W 2003 roku został motorowodnym mistrzem świata w klasie 0-360. Ale potem rzucił sport dla polityki. I od razu mierzy wysoko! Choć nie ma żadnego doświadczenia w pracy w administracji, nie ukończył żadnych studiów, a wśród działaczy Samoobrony jest nieznany, to jednak został kandydatem tej partii na wiceministra sportu! "Zapisany jest od miesiąca, ale sympatyzuje z Samoobroną od dwóch lat" - przekonuje Grzegorz Tuderek z Samoobrony.
Małe doświadczenie Marszałka to jeszcze drobiazg. Byłym sportowcem wielokrotnie interesowało się Centralne Biuro Śledcze. Jego nazwisko pojawiało się w kilku śledztwach dotyczących warszawskich gangów, np. w sprawie grupy Andrzeja H. pseudonim Korek, który przemycił 400 kilogramów kokainy do Polski. O związkach Marszałka z gangsterami mówią warszawscy policjanci.
Politycy Samoobrony są zaskoczeni tymi informacjami. Zapewniają, że jeśli się potwierdzą, to Marszałek nie zostanie wiceministrem sportu. W tym samym tonie wypowiadają się politycy PiS.
Do Samoobrony zapisał się miesiąc temu, a już jest kandydatem na wiceministra sportu. Błyskawiczna kariera nie dziwi, bo chodzi o syna Waldemara Marszałka, legendy sportów motorowych, a Samoobrona ceni znane nazwiska. Problem w tym, że Bernard Marszałek przyjaźnił się swego czasu z groźnymi gangsterami i podejrzewany jest o związek z narkobiznesem - ujawnia DZIENNIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama