Nagranie, które od wczoraj można obejrzeć na portalu dziennik.pl, jest szokujące. Spotkanie młodych ludzi odbywa się latem 2004 r. Na tle płonącej swastyki krzyczą: "Sieg heil!", podnosząc ręce w faszystowskim pozdrowieniu. Potem wspólnie śpiewają: „Jedyna słuszna droga dla kraju - narodowy socjalizm”. Nazistowskiej zabawie przygląda się dziecko.
Film przekazał portalowi dawny działacz Młodzieży Wszechpolskiej na Śląsku. Dziś nie chce ujawnić swojego nazwiska. Ale jest świetnie zorientowany w śląskim światku. Twierdzi, że wspólne imprezy skinheadów, działaczy i sympatyków Młodzieży Wszechpolskiej z Gliwic i Zabrza odbywały się często. "A ich główną atrakcją było palenie pochodni" - opowiada.
Według niego, wśród młodych ludzi była Leokadia Wiącek, działaczka śląskiej Młodzieży Wszechpolskiej i asystentka europosła Macieja Giertycha. Wiącek wszystkiemu zaprzecza. Twierdzi, że wszechpolacy nie organizują tego typu imprez.
"Jeżeli Młodzież Wszechpolska jeszcze nie jest zdelegalizowana, to za takie postępowanie, jak prezentowane na stronie dziennika.pl, powinna być" - oburza się Marek Edelman.
Wtóruje mu prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich. "W żaden sposób nie można lekceważyć tego typu wydarzeń, nie można tu mówić o wybrykach, bo sprawa ma zbyt duży kaliber. Przede wszystkim jest to przestępstwo i wchodzi tu w rachubę odpowiedzialność karna. Nie wiem także, czy nie byłoby podstaw do tego, by wszcząć postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym o delegalizację Ligi Polskich Rodzin - o ile organizacyjnie Młodzież Wszechpolska jest związania z partią - tłumaczy profesor.