Drzwi przed rodakami Putina nadal zamknięte
Praktycznie wszyscy rosyjscy sportowcy po wybuchu wojny w Ukrainie zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. Tylko pojedyncze przypadki po spełnieniu specjalnych wymagań były dopuszczane do startów.
Od kilku miesięcy sytuacja ulega zmianie. Co raz więcej federacji sportowych luzuje sankcje i pozwala Rosjanom na powrót. W Moskwie liczono, że kolejną organizacją, która otworzy drzwi przed sportowcami reprezentującymi kraj rządzony przez Władimira Putina będzie Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU).
Decyzja w sprawie Rosji odroczona
Rosjanie jednak musieli przełknąć gorzką pigułkę. Powrotu na światowe salony nie będzie. Przynajmniej na razie. ISU odroczyła decyzję o dopuszczeniu rosyjskich juniorów do rywalizacji na arenie międzynarodowej.
Ponownie władze ISU zbiorą się w czerwcu. Do tego czasu nie należy się spodziewać żadnej zmiany. Rosjanie muszą czekać.
Słynna trenerka oskarża ISU o działania na szkodę Rosji
Decyzja podjęta w marcu przez ISU wywołała wściekłość nie tylko na Kremlu. Suchej nitki na światowych władzach łyżwiarskich nie zostawiła Tatjana Tarasowa. Słynna trenerka łyżwiarstwa figurowego uważa, że Rosja została oszukana. Wprost oskarżyła władze ISU o celowe działanie na szkodę Rosji i czerpanie korzyści z braku jej zawodników na turniejach.
Kłamią! ISU nie chce widzieć Rosji. Podoba im się rywalizacja bez Rosjan. Wygrywają inne kraje i to ich cieszy. Mimo wszystko będziemy się przygotowywać do startów. Nie poddamy się - grzmi w rozmowie z sports.ru 79-latka.
Tarasowa apeluje do Putina i rosyjskich władz
Tarasowa uważa, że sytuacja wykroczyła już poza sport. Według niej niezbędna jest reakcję Putina i władz na Kremlu. Apeluję do rządzących o interwencję, ponieważ to sprawa najwyższej wagi. Ameryka walczy każdego dnia - widzimy, co tam się dzieje. Izrael walczy. A to my odpowiadamy za wszystkich. Cztery lata już odsiedzieliśmy. Ile można! - zakończyła trenerka.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.