Wojsko poderwało dyżurne pary myśliwców w związku z aktywnością rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu. Jak informuje Dowództwo Operacyjne RSZ, armia uruchomiła wszystkie niezbędne procedury, aby zabezpieczyć polskie niebo. Stan najwyższej gotowości osiągnęły nie tylko samoloty, ale także naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego.
Działania te mają charakter prewencyjny. Dowództwo skupia się przede wszystkim na ochronie rejonów, które bezpośrednio sąsiadują z obszarami zagrożonymi atakiem na Ukrainie.
Zmasowany atak rakietowy na Ukrainę
Rosja rozpoczęła uderzenie w piątek rano. Jak podaje agencja Reutera, powołując się na ukraińską armię, w stronę ukraińskich miast poleciały pociski manewrujące oraz duża liczba dronów Shahed. Około godziny 9:30 czasu polskiego rakiety weszły w ukraińską przestrzeń powietrzną, co zmusiło polskie służby do natychmiastowej reakcji.
Rosyjskie bombowce w akcji
Kanały monitorujące ruchy wojsk wykryły aktywność rosyjskich bombowców strategicznych. W operacji biorą udział co najmniej trzy maszyny typu Tu-95 oraz dwie typu Tu-160. To właśnie te samoloty wystrzeliły pociski manewrujące, które zagrażają celom na całym terytorium Ukrainy.
Ukraińskie służby ostrzegają, że moment ataku nie jest przypadkowy. Jak informuje Andrij Kowałenko, szef Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, Rosjanie uderzają w środku dnia roboczego, aby zwiększyć liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. Łączenie dronów z rakietami ma dodatkowo przeciążyć obronę przeciwlotniczą.