To był 63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. W tym roku to święto polskiej muzyki trwało aż cztery dni. Sporą dawkę emocji, wzruszeń i sentymentów zafundował widzom koncert, który odbył się w sobotę, 6 czerwca.
Ten koncert na festiwalu w Opolu wywołał burzę
"Autobiografia", bo taki tytuł nosił, była hołdem dla legendarnego autora tekstów Bogdana Olewicza. To spod jego pióra wyszły przeboje takich artystów jak Krzysztof Krawczyk, Urszula, Anna Jantar a także zespołów - Budka Suflera, Lady Pank i Perfect.
Na scenie wystąpiła plejada gwiazd, które zaśpiewały największe hity napisane przez Bogdana Olewicza. Koncert prowadziła dwójka dziennikarzy muzycznych. Byli to Ola Budka i Marek Niedźwiecki. Ich konferansjerka polegała na przypominaniu widzom historii piosenek stworzonych przez Olewicza oraz wydarzeń z jego życia.
Co nie spodobało się widzom festiwalu w Opolu?
O ile śpiewane na scenie piosenki nie wzbudzały wśród widzów kontrowersji, o tyle zachowanie i sposób prowadzenia koncertu już tak. Widzów oburzył fakt, że Marek Niedźwiecki nie rozstawał się z kartkami i niemal cały czas czytał to, co miał na nich napisane. Podobnie zachowywała się Ola Budka. W czytanych przez nią kwestiach nie brakowało również przejęzyczeń.
"Prowadzenie to porażka" kontra "Ale marudy się tu zebrały"
Czy #TVP w likwidacji brakuje prawdziwych konferansjerów? Niedźwiedzki czytający z kartki wygląda słabo; Zobaczyłem Niedźwiedzkiego i odechciało mi się oglądać Opole; Piosenki super, ale prowadzenie to porażka. Czytanie z kartek i to takie mało profesjonalne - pisali w sieci oburzeni widzowie.
Byli też tacy, którzy stanęli w obronie prowadzących. Przecież to prowadzenie koncertu jest w konwencji studia radiowego; Ale marudy się tu zebrały. Mnie się podobało. Fajny pomysł z radiem i prowadzący przebierali się wraz ze zmianą lat w których powstały piosenki - twierdzili.
Ciężko mówić o konwencji radiowej, kiedy prowadzący stoi na ogromnej scenie i czyta jak robót tekst z kartki. Tekst też btw jakby ktoś zrobił kopiuj wklej z Wikipedii. Tym bardziej jeśli większość koncertu Pan prowadzący mógł czytać z kartki to już tych kilka zdań na scenę powinien się nauczyć na pamięć i powiedzieć normalnie - odpowiadali ci, którym prowadzenie koncertu nie przypadło do gustu.