Historia Stanów Zjednoczonych uczy, że tym prezydentom, którzy po drugiej wojnie światowej wszczynali wojny, rzadko udawało się je zakończyć. Tak było w przypadku konfliktu w Korei, czy wojny w Wietnamie. Argumenty, po które sięgają szefowie państwa, by uzasadnić przeciąganie operacji militarnych często dotyczą zainwestowanych już sił i kosztów, lub ich własnej reputacji i polityki przedwyborczej - wyjaśnia na łamach magazynu „Foreign Policy” ekspert Defense Priorities i profesor Wake Forest University Will Walldorf.
Zważywszy, że Kongres ma niewielkie szanse na wywarcie nacisku na Trumpa, rozwiązanie konfliktu z Iranem będzie zapewne dziełem jego następcy, któremu będzie łatwiej przyznać, że wojna była błędem i zdecydować się na ustępstwa pozwalające na podpisanie porozumień pokojowych - prognozuje autor.
Iran jest szczególnie zdeterminowanym przeciwnikiem, co oznacza, że konflikt ma wszelkie szanse ciągnąć się dłużej niż potrwa kadencja prezydenta. Z drugiej strony Trump chce przede wszystkim dowieść światu, że jest w stanie podpisać z Teheranem lepsze porozumienie niż wynegocjowana przez administrację prezydenta Baracka Obamę wielostronna umowa nuklearna z 2015 roku, którą zawsze krytykował - ocenia Walldorf.
Co więcej, troska o własną reputację zdaje się odgrywać coraz większą rolę w decyzjach Trumpa dotyczących ewentualnego rozejmu z Teheranem. Na dwa tygodnie przed podpisaniem wstępnego porozumienia prezydent nagle odrzucił finalną wersję tekstu, ponieważ uznał, że za bardzo przypomina pakt zawarty przez Obamę.
Trump storpedował pierwszą rundę szczegółowych negocjacji
Gdy ujawniono warunki wstępnego porozumienia, a polityczne jastrzębie w Waszyngtonie krytykowały administrację za zbyt duże ustępstwa wobec Teheranu, Trump storpedował pierwszą rundę szczegółowych negocjacji, przewidzianych w porozumieniu, głosząc, że „rozniesie Iran”, a potem przejmie nad nim kontrolę. Od tej pory rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie - opisuje ekspert.
Kongres może wprawdzie wywierać powolną presję na prezydenta w sprawie wojny, mnożąc przesłuchania, ograniczenia funduszy etc. ale pamiętać należy, że tego rodzaju kroki, mające zakończyć wojnę w Wietnamie, podjął już w 1966 roku. Porozumienie pokojowe podpisano dopiero w roku 1973 - przypomina Walldorf.
Adam Gallagher, również ekspert ośrodka Defense Priorities, uważa, że skoro negocjacje z Iranem okazały się fiaskiem, a wojna jest w fazie klinczu, to USA powinny się z niej wycofać, a nie nasilać ataki.
Trump powinien ogłosić zwycięstwo i skończyć z tym - pisze Gallagher, zwracając uwagę, że impas w konflikcie jest oczywisty.
Poprzednia runda walk „na szczęście pokazała, że USA nie są skłonne użyć takiej siły militarnej, by osiągnąć maksymalistyczne cele” deklarowane przez Trumpa, jak obalenie irańskiego reżimu, czy zawłaszczenie wzbogaconego uranu. A zatem, ponieważ Iran nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa Ameryki, ale wojna godzi w jej interesy, należy dążyć do wygaszenia konfliktu - rekomenduje autor.
Trump ogłaszał zwycięstwo nad Iranem wiele razy”, ma też unikalny dar przekonywania swoich zwolenników do własnych racji, powinien zatem znów ogłosić zwycięstwo, skoro zawieszenie broni jest martwe, a rozmowy nie prowadzą donikąd - konstatuje Gallagher.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
