"Prezydent wypowiada się swobodnie i chyba mówi to, co myśli, bo to już kolejna taka wypowiedź" - komentuje Wojciech Olejniczak z SLD, jeden z gości programu Moniki Olejnik w Radiu Zet.



Ale Michał Kamiński z PiS przypomina, że prezydent nie jest pierwszym, który pozwolił sobie na tego typu uwagę pod adresem dziennikarza. Także poprzedni prezydent Aleksander Kwaśniewski ma na swoim koncie podobną wypowiedź. "W Moskwie na konferencji prasowej powiedział o dziennikarzu <ten debil> do mikrofonów. Ale wtedy prasa o tym nie napisała" - mówi.



Ale jednocześnie dodaje, że nie będzie komentował prywatnych wypowiedzi prezydenta. "Takie sytuacje się zdarzają" - rozkłada ręce i przypomina, że w podobnej - jak to ujął - ambarasującej sytuacji znalazł się niedawno prezydent USA George Bush. "Gdyby to była publiczna wypowiedź, to byłaby to też inna sytuacja" - podsumowuje. Według niego, nie ma co robić z tego afery.



Komentować sprawy nie chce też Aleksander Szczygło z Kancelarii Prezydenta. "To nie jest kwestia wystąpienia publicznego, a raczej dobrej jakości sprzętu" - ucina prezydencki minister. Chętnie natomiast jest gotów rozmawiać o tym, o czym oficjalnie mówiło się na szczycie UE.



"Znam ten ból" - przyznaje z kolei Waldemar Pawlak z PSL. I wspomina, jak kilka lat temu powiedział do jednej z dziennikarek "sio". "Jeszcze w 2005 roku mi to wypominali, bo dziennikarka potraktowała to jako obrazę" - śmieje się.



Jan Rokita z kolei wspomniał wywiad z Elżbietą Jakubiak z Kancelarii Lecha Kaczyńskiego, która powiedziała DZIENNIKOWI, że zwrot "małpa w czerwonym" to zwrot pieszczotliwy. "To jest nowy rodzaj pieszczoty. Pytanie, czy Polacy zaczną używać takich słów. Może ktoś zacznie mówić do swojej siostry czy żony <małpa w czerwonym>" - zastanawia się polityk PO.