Kazimierz Marcinkiewicz przyznał, że dostał propozycję objęcia jednego z ministerstw gospodarczych. Ale postawił też warunek, że chce być wicepremierem. A to było za wiele.
"Każda różnica między mną a wicepremier Gilowską byłaby wychwytywana i piętnowana. Dla Polski nie byłoby to najlepsze" - tłumaczył Marcinkiewicz i zapewnił, że nie ma konfliktu między nim a Zytą Gilowską. Dodał, że to jego własna decyzja, którą podjął po rozmowach z premierem. "Jestem bardzo przywiązany do wolności, jaką mam" - tłumaczył.
Nie chciał jednak ujawnić, gdzie będzie pracował. "Na pewno nie wchodzi w rachubę NPB" - powiedział. Ale nie zdradził, czy spekulacje na temat tego, że ma szefować Orlenowi, są prawdziwe. Jednak Marcinkiewicz zaznaczył, że będzie się starał znaleźć dla siebie miejsce w gospodarce. I to, gdzie trafi, chciałby wyjaśnić jeszcze przed świętami.
Jak podało radio RMF, prawdopodobnie Marcinkiewicz ma zostać szefem PKO BP.
"Nie zamierzam daleko odchodzić od polityki i nie zamierzam znikać z życia publicznego" - zapowiedział były pemier i podziękował dziennikarzom, że tak wiele poświęcają mu uwagi.
Marcinkiewicz podziękował za zaproszenie do PO. "Bardzo dziękuję, to bardzo miłe i sympatyczne" - przyznał. I dodał, że dla Polski byłaby najlepsza współpraca Platformy i PiS. A co jej przeszkadza? "Są powody, ale nieprogramowe" - wyjaśnił Marcinkiewicz. I uciął, że nie zamierza przechodzić do PO.