Z prośbą o opóźnienie decyzji wystąpiła prokuratura. Śledczy chcą przedstawić jeszcze jeden dowód w sprawie, jak sami mówią - bardzo ważny. Choć sąd miał poważne wątpliwości co
do tajemniczej prośby prokuratury, dał jej czas do 3 stycznia.
Dwa dni później sąd zdecyduje, czy Pęczak i Dochnal będą mogli wyjść na wolność. Obaj wpłacili już kaucję - w sumie prawie półtora miliona złotych. I wszystko byłoby w porządku,
gdyby nie zażalenie prokuratury. Śledczym nie podoba się zgoda na wypuszczenie Pęczaka i Dochnala na wolność. Chcą, by obaj zostali w areszcie do 11 lutego przyszłego roku.
Sprawa byłego barona SLD Andrzeja Pęczaka i lobbysty Marka Dochnala ciągnie się już dwa lata. W listopadzie 2004 roku Sejm zgodził się uchylić immunitet Pęczakowi. Dzięki temu prokuratura
mogła go oskarżyć o przyjęcie od Dochnala ponad 800 tysięcy złotych łapówki, w tym luksusowego samochodu. W zamian lobbysta miał dostać poufne informacje o prywatyzacji polskich zakładów
energetycznych i Huty Częstochowa.
Pęczak siedzi w areszcie już ponad dwa lata. Był pierwszym w polskiej historii posłem, który sprawował swój urząd zza krat.