Ankiety z pytaniami o ciężarne uczennice rozesłano do szkół i kuratoriów oświaty. Z uzyskanych informacji MEN chce przygotować specjalny raport o sytuacji rodzinnej uczniów. Zastrzega, że nie chce list z nazwiskami nastoletnich matek.
"Jeśli szkoła ma obowiązek udzielić pomocy uczennicom w ciąży, musi mieć wiedzę na ten temat" - wyjaśnia minister Roman Giertych i zarzuca mediom, że wciąż go
atakują, niezależnie od tego, co robi.
Giertych zapowiedział, że doniesie do prokuratora na "Gazetę Wyborczą", która dziś napisała o "ciążowych ankietach". Minister twierdzi, że gazeta
nakłamała w tym artykule, bo m.in. ankiety dotyczą ubiegłego, a nie tego roku szkolnego, a resort nie chce list uczennic, tylko chce poznać ich ogólną liczbę.
Jednak - zdaniem dyrektorw szkół - to za daleko posunięta ingerencja w życie prywatne uczennic. To marginalny problem - twierdzi dyrektor Liceum świętej Marii Magdaleny w Poznaniu Jerzy
Sokół. Sam przyznaje, że w jego szkole były tylko dwa takie przypadki w klasie maturalnej. A szkoła starała się jak najbardziej pomóc ciężarnym uczennicom.
Ankiety mają trafić do ministerstwa do 10 stycznia.