Zaczęło się od wczorajszej rezygnacji Radosława Sikorskiego z funkcji ministra obrony. Wiadomo, że to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia zmiana w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego. A kiedy kilka godzin później było już wiadomo, że Aleksander Szczygło będzie następcą Sikorskiego, zaczęła się giełda nazwisk i stanowisk.
Szczygło był szefem Kancelarii Prezydenta, dlatego ktoś musi zająć miejsce po nim. Według mediów, to Anna Fotyga miała odejść z fotela szefa polskiej dyplomacji i dostać stanowisko po Szczygle. Ale teraz już wiadomo, że tak się nie stanie, bo premier oświadczył, że nie planuje zmiany ministra spraw zagranicznych. "W mediach krąży wiele różnych informacji. Minister Fotyga pozostaje na swoim stanowisku" - mówił dziś szef rządu.
Mówiło się też, że los Antoniego Macierewicza jest niepewny. Obecny szef służby kontrwywiadu wojskowego podobno ma być zdymisjonowany po planowanej na połowę lutego publikacji raportu z likwidacji WSI, którą dowodził. Premier komentując doniesienia dotyczące odejścia Macierewicza ze stanowiska, ocenił, że "to jest informacja wzięta nie wiadomo skąd". Wiadomo, że z jego pracy niezadowolony był Radosław Sikorski, ale on już odszedł z rządu. Czy to oznacza, że Macierewicz uratował skórę? Z wypowiedzi premiera trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski.
Jarosław Kaczyński był też pytany o ewentualne wejście do rządu niektórych polityków Platformy Obywatelskiej. Padły w nich nazwiska Jacka Saryusza-Wolskiego i Jana Rokity. "To jest sfera prasowych spekulacji i tyle mogę w tej sprawie powiedzieć" - oświadczył szef rządu.