"Jest nowy pomysł. Zdecydowanie wzmocni on ochronę życia i wprowadzi rozwiązanie chroniące kobiety ciężarne znajdujące się w trudnej sytuacji, głównie zgwałcone. Mam nadzieję, że ta gra polityczna się skończy" - mówi DZIENNIKOWI premier Jarosław Kaczyński.
Mikołaj Wójcik: Czy "pakiet Kluski" i przełożenie akcentów na gospodarkę to rękawica rzucona opozycji, głównie Platformie
Obywatelskiej?
Jarosław Kaczyński: Tak nie jest. Oczywiście będziemy się bardzo cieszyli, jeśli PO to poprze. To jest próba uruchomienia jednego z mechanizmów, który może zdynamizować polską gospodarkę. Tak można podtrzymać rozwój na obecnym poziomie. Jedną z przeszkód stojących na tej drodze są bariery administracyjne.
Mówił pan podczas konferencji na giełdzie, że PiS i rząd będą konsekwetnie poszerzały wolność gospodarczą. To samo było też na niedzielnej konwencji. Publicyści już zauważyli, że premier mówi językiem PO z kampanii 2005 r.
PiS mówiło o wolności gospodarczej od zawsze. Jestem w trudnej sytuacji, bo skłania się mnie, bym ustosunkowywał się do rzeczywistości medialnej. A ta jest troszkę inna od tej rzeczywistej. W tej prawdziwej rzeczywistości myśmy chcieli likwidację tych barier gospodarczych uruchomić znacznie wcześniej. To był jeden z elementów naszego programu gospodarczego. I pewnie byłoby to załatwione już w 2006 r., gdyby inny był scenariusz polityczny. Miała być koalicja z PO, wszystko miało iść spokojnie, z dużą przewagą w parlamencie, bez ataku w mediach. Jak było, wiadomo. Dlatego sprawy się opóźniają. To, co jest faktem, to pewien zwrot odnoszący się do koncentrowania uwagi społecznej. Niedziela - konwencja z naciskiem na gospodarkę, poniedziałek - dwie konferencje na giełdzie. Będą kolejne posunięcia tego rodzaju. W ciągu tygodnia nastąpią kolejne posunięcia, które będą umacniały mechanizm egzekwowania tego wszystkiego. Ale oczywiście ciągle jeszcze będziemy zważać na rozpoczęte sprawy, jak np. deubekizacja. Ale głównie koncentrujemy się na reformie finansów publicznych, "pakiecie Kluski", sprawach koordynowanych przez minister Grażynę Gęsicką, kolejnych restrukturyzacjach, konsolidacjach, prywatyzacjach.
Te kolejne posunięcia to zmiany personalne?
Tak, ale nie takie, jakich się pan spodziewa.
Czyli nie dymisje?
Nie wykluczam w żadnym razie zmian w rządzie, cały czas będę się temu przyglądał. Ale w tym wypadku chodzi o zmiany innego rodzaju. O podkreślenie roli pewnych osób, które wśród swoich zadań mają też pilnowanie poszczególnych ministrów.
Roman Kluska w rozmowie z DZIENNIKIEM mówi, że realizacja tego "pakietu" potrwa przynajmniej osiem lat. A wybory będą najdalej za niespełna trzy lata...
Prezes Kluska jest człowiekiem bardzo ciężko doświadczonym przez władzę. Wydaje mu się, że te przygody opisują istotę władzy. A tak nie jest. Władza może mieć też dobrą wolę i mniej uwarunkowań. My taką jesteśmy. Nie twierdzę, że jest idealnie. Sądzę, że możemy działać szybciej, bo na pewno będą kłopoty. Trzeba będzie przecież naruszyć interesy, które mają przełożenie na posłów, także PiS, czy na partie sojusznicze. Tego nie można zrobić ot tak, ale osiem lat to za długi termin.
Chwalony przez pana program polityki prorodzinnej minister Kluzik-Rostkowskiej też jest rozłożony na lata daleko wykraczające poza czas tego rządu. To krytykuje LPR.
Pewne rzeczy nie dadzą się zrobić szybciej, bo muszą być stworzone możliwości finansowe. To pierwszy program prorodzinny, który jest realny. Były takie, które zakładały wydatki 36 mld rocznie. Skąd możemy to wziąć? To nierealne. Nie jesteśmy świętym Mikołajem.
Jeśli chodzi o świętego Mikołaja, to wielu przedsiębiorcom wystarczy prezent w postaci likwidacji większości koncesji i zezwoleń. Kiedy to się stanie?
To realne w tej kadencji, jeśli dotrwa ona do końca. To zależy głównie od naszych sojuszników. Krok po kroku można z tych regulacji radykalnie rezygnować.
Jak duże jest ryzyko, że koalicja pęknie?
To, co jest moim największym kłopotem, to właśnie trudność przewidzenia tego, co będzie. Cały czas coś się pojawia. Teraz jest ochrona życia. Mam nadzieję, że zostanie to załatwione. Jest nowy pomysł. Zdecydowanie wzmocni on ochronę życia i wprowadzi rozwiązanie chroniące kobiety ciężarne znajdujące się w trudnej sytuacji, głównie zgwałcone. Sądzę, że wszyscy je zaakceptują, bo to nie będzie podważenie ustawy. Mam nadzieję, że ta gra polityczna się skończy. Ona prowadzi do sytuacji przekraczającej zwykłe ryzyko polityczne.
Ze strony Samoobrony też?
Tu jest dużo mniejsze ryzyko, bo ona nawet jeśli stawia jakąś sprawę ostro, także publicznie, to jest to sprawa konkretna. Tak jak ostatnio biopaliwa.
Jarosław Kaczyński: Tak nie jest. Oczywiście będziemy się bardzo cieszyli, jeśli PO to poprze. To jest próba uruchomienia jednego z mechanizmów, który może zdynamizować polską gospodarkę. Tak można podtrzymać rozwój na obecnym poziomie. Jedną z przeszkód stojących na tej drodze są bariery administracyjne.
Mówił pan podczas konferencji na giełdzie, że PiS i rząd będą konsekwetnie poszerzały wolność gospodarczą. To samo było też na niedzielnej konwencji. Publicyści już zauważyli, że premier mówi językiem PO z kampanii 2005 r.
PiS mówiło o wolności gospodarczej od zawsze. Jestem w trudnej sytuacji, bo skłania się mnie, bym ustosunkowywał się do rzeczywistości medialnej. A ta jest troszkę inna od tej rzeczywistej. W tej prawdziwej rzeczywistości myśmy chcieli likwidację tych barier gospodarczych uruchomić znacznie wcześniej. To był jeden z elementów naszego programu gospodarczego. I pewnie byłoby to załatwione już w 2006 r., gdyby inny był scenariusz polityczny. Miała być koalicja z PO, wszystko miało iść spokojnie, z dużą przewagą w parlamencie, bez ataku w mediach. Jak było, wiadomo. Dlatego sprawy się opóźniają. To, co jest faktem, to pewien zwrot odnoszący się do koncentrowania uwagi społecznej. Niedziela - konwencja z naciskiem na gospodarkę, poniedziałek - dwie konferencje na giełdzie. Będą kolejne posunięcia tego rodzaju. W ciągu tygodnia nastąpią kolejne posunięcia, które będą umacniały mechanizm egzekwowania tego wszystkiego. Ale oczywiście ciągle jeszcze będziemy zważać na rozpoczęte sprawy, jak np. deubekizacja. Ale głównie koncentrujemy się na reformie finansów publicznych, "pakiecie Kluski", sprawach koordynowanych przez minister Grażynę Gęsicką, kolejnych restrukturyzacjach, konsolidacjach, prywatyzacjach.
Te kolejne posunięcia to zmiany personalne?
Tak, ale nie takie, jakich się pan spodziewa.
Czyli nie dymisje?
Nie wykluczam w żadnym razie zmian w rządzie, cały czas będę się temu przyglądał. Ale w tym wypadku chodzi o zmiany innego rodzaju. O podkreślenie roli pewnych osób, które wśród swoich zadań mają też pilnowanie poszczególnych ministrów.
Roman Kluska w rozmowie z DZIENNIKIEM mówi, że realizacja tego "pakietu" potrwa przynajmniej osiem lat. A wybory będą najdalej za niespełna trzy lata...
Prezes Kluska jest człowiekiem bardzo ciężko doświadczonym przez władzę. Wydaje mu się, że te przygody opisują istotę władzy. A tak nie jest. Władza może mieć też dobrą wolę i mniej uwarunkowań. My taką jesteśmy. Nie twierdzę, że jest idealnie. Sądzę, że możemy działać szybciej, bo na pewno będą kłopoty. Trzeba będzie przecież naruszyć interesy, które mają przełożenie na posłów, także PiS, czy na partie sojusznicze. Tego nie można zrobić ot tak, ale osiem lat to za długi termin.
Chwalony przez pana program polityki prorodzinnej minister Kluzik-Rostkowskiej też jest rozłożony na lata daleko wykraczające poza czas tego rządu. To krytykuje LPR.
Pewne rzeczy nie dadzą się zrobić szybciej, bo muszą być stworzone możliwości finansowe. To pierwszy program prorodzinny, który jest realny. Były takie, które zakładały wydatki 36 mld rocznie. Skąd możemy to wziąć? To nierealne. Nie jesteśmy świętym Mikołajem.
Jeśli chodzi o świętego Mikołaja, to wielu przedsiębiorcom wystarczy prezent w postaci likwidacji większości koncesji i zezwoleń. Kiedy to się stanie?
To realne w tej kadencji, jeśli dotrwa ona do końca. To zależy głównie od naszych sojuszników. Krok po kroku można z tych regulacji radykalnie rezygnować.
Jak duże jest ryzyko, że koalicja pęknie?
To, co jest moim największym kłopotem, to właśnie trudność przewidzenia tego, co będzie. Cały czas coś się pojawia. Teraz jest ochrona życia. Mam nadzieję, że zostanie to załatwione. Jest nowy pomysł. Zdecydowanie wzmocni on ochronę życia i wprowadzi rozwiązanie chroniące kobiety ciężarne znajdujące się w trudnej sytuacji, głównie zgwałcone. Sądzę, że wszyscy je zaakceptują, bo to nie będzie podważenie ustawy. Mam nadzieję, że ta gra polityczna się skończy. Ona prowadzi do sytuacji przekraczającej zwykłe ryzyko polityczne.
Ze strony Samoobrony też?
Tu jest dużo mniejsze ryzyko, bo ona nawet jeśli stawia jakąś sprawę ostro, także publicznie, to jest to sprawa konkretna. Tak jak ostatnio biopaliwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl