Lepper do końca wykorzystuje przywileje, jakie dała mu władza. Choruje na miażdżycę. Ma pozatykane żyły w sercu i nogach. Ale oczywiście nie miał zamiaru czekać w kolejce na badania i zabiegi jak zwykły pacjent. Wykorzystał to, że jeszcze przez dwa miesiące przysługują mu prawa wicepremiera. Dlatego do szpitala bródnowskiego zawiozła go rządowa limuzyna, a jego komfortu na co dzień strzeże aż dwóch ochroniarzy BOR - pisze "Fakt".
W szpitalu Lepper przechodzi skomplikowane badania naczyń krwionośnych. Miał też zabieg udrożniający żyły. Kto zajmuje się nogami szefa Samoobrony? Światowej sławy specjalista, prof. Wojciech Noszczyk.
Ale to i tak nic. Bo Lepper zażyczył sobie, by czekać na zabieg w komfortowych warunkach. Dostał luksusowo wyposażony jednoosobowy pokój. Bo nie wyobraża sobie, by on, były wicepremier, musiał leżeć w jednej sali z innymi pacjentami. Jego salonik, bo tylko tak można go nazwać, ma nawet osobną łazienkę. Przy wejściu dzień i noc stoi ochrona.
A to nie wszystko. Normalni Polacy przez ostatnie dwa miesiące musieli wystawać w kilometrowych kolejkach po każde skierowanie i receptę, bo lekarze w całym kraju strajkują. To, na co skazani są zwykli śmiertelnicy, nie dotyczy jednak byłego wicepremiera. Tuż po przyjeździe do szpitala pielęgniarki pobrały mu krew i przewodniczący Samoobrony jeszcze wieczorem miał zrobiony komplet badań - relacjonuje "Fakt".
Czekając na zabieg, został podłączony do kroplówki. Nie musiał jednak z nudów wpatrywać się w kapiące krople. Ledwie położył się do łóżka, a już jego wierny pomocnik Janusz Maksymiuk przywiózł mu telewizor.