Dziennik Gazeta Prawana logo

"Chcielibyśmy zlikwidować tę sztuczność". Pokryzysowe sprzątanie w finansach

13 sierpnia 2015, 07:58
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Polskie pieniądze - stuzłotówki
Polskie pieniądze - stuzłotówki/Shutterstock
Gdyby PiS wygrał wybory, może mieć kłopoty z wypełnieniem reguły wydatkowej.

Całkowite odejście od reguły wydatkowej jest niemożliwe. Jej istnienie wynika z prawa unijnego. To nauczka po kryzysie, podczas którego okazało się, że dotychczasowe zabezpieczenia - takie jak kryteria z Maastricht - są zbyt słabe.

Reguła została wprowadzona dwa lata temu. Zakłada, że wydatki sektora finansów publicznych rosną w tempie realnego PKB pomnożonego przez inflację. Dodatkowo limit jest obniżany przez różne współczynniki korekty, uzależnione od poziomu długu czy deficytu. Obecnie korekta limitu wydatków w dół wynosi 1,5 pkt proc. W ten sposób reguła ma nie dopuścić do nadmiernego zwiększenia deficytu, a docelowo doprowadzić do zmniejszenia strukturalnego deficytu sektora finansów publicznych do 1 proc. PKB. To oznacza, że w latach wzrostu gospodarczego sektor finansów publicznych powinien mieć nadwyżkę lub co najmniej nie mieć deficytu, a gdy przychodzi recesja - deficyt nie powinien przekroczyć 3 proc. PKB.

Pomysły PiS na okres po ewentualnym zwycięstwie wyborczym, dotyczące zwiększenia wydatków poprzez zmiany w regule, będą miały sens tylko wówczas, jeśli zostaną faktycznie pokryte przez wzrost dochodów. Z wyliczeń samej partii wynika, że realizacja jej wyborczych obietnic to koszt 39 mld zł. Jeśli chodzi o dochody, 8 mld zł miałoby dać wprowadzenie podatku bankowego i od supermarketów, a ponad 50 mld zł - uszczelnienie systemu podatkowego. zapewnia poseł PiS Henryk Kowalczyk.

Jednak to nie musi zadziałać tak szybko i skutecznie, jak się przewiduje. - - twierdzi dr Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole i członek Rady Gospodarczej przy premierze. W takim przypadku to, czy reguła nie zostanie naruszona, będzie zależało od tempa wprowadzania pomysłów PiS w życie i tego, czy zmiany podwyższające dochody będą poprzedzały wprowadzenie wyższych wydatków.

PiS ma jeszcze dwa pomysły na zmiany w sektorze finansów publicznych. Po możliwym dojściu do władzy partia zapowiada likwidację budżetowych pożyczek dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. To pomysł wprowadzony w poprzedniej dekadzie, by FUS nie musiał się zapożyczać komercyjnie, ale prawdziwą karierę zrobił w czasie rządów PO i światowego kryzysu. Pożyczanie pieniędzy dla FUS w odróżnieniu od dotacji budżetowej nie generowało deficytu w budżecie. A ponieważ wówczas nie można było zwiększać deficytu w projektach budżetu, bo relacja długu publicznego do PKB przekroczyła 50 proc. PKB, pożyczki były jednym ze sposobów na utrzymanie deficytu na kontrolowanym poziomie. W sumie od 2009 r. do dziś FUS pożyczył z budżetu prawie 41 mld zł.

zapowiada poseł Kowalczyk.

Takie porządkowanie finansów podoba się ekspertom. – zastanawia się Borowski.

PiS rozważa także likwidację kolejnego rozwiązania, które było efektem kryzysu. Chodzi o Krajowy Fundusz Drogowy, który docelowo miałby być włączony do budżetu. KFD wymyślił ówczesny minister finansów Jacek Rostowski w apogeum finansowych perturbacji na świecie. Fundusz służy do finansowania budowy dróg i w tym celu emituje obligacje, które jednak nie były zaliczane do długu publicznego. To zmniejszało prawdopodobieństwo przekroczenia progów ostrożnościowych zapisanych w ustawie o finansach publicznych, a co za tym idzie - konieczności drastycznych cięć. Ponieważ poziom długu w relacji do PKB spadł, takie zagrożenie zniknęło.

Argumentem za likwidacją KFD jest fakt, że sztuczka działała tylko w odniesieniu do krajowego podwórka, gdyż unijna metodologia i tak ten dług widziała. Z drugiej strony wydatki w KFD na poszczególne cele przechodzą z roku na rok, nawet jeśli inwestycje się opóźniają, podczas gdy w budżecie państwa pieniądze niewydane do końca roku wracają do wspólnej kasy i jeśli opóźniony wydatek ma być poniesiony w kolejnym roku, trzeba go zapisać od nowa w budżecie. To argument, który sprawia, że choć PiS uważa za celową zmianę w KFD, może z nią trochę poczekać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj