"Polityka" przytacza historię Waldemara K. To w jego przypadku pojawiły się pierwsze publiczne informacje o szykanach w SKW. opisuje "Polityka".
K. brał też udział w pracach Centrum Europejskiego Kontrwywiadu NATO, co "sprowadziło na niego czarne chmury". Po przejęciu – w listopadzie 2015 roku - SKW przez ludzi Macierewicza pułkownik miał się skarżyć na naciski i złą atmosferę w pracy. mówi "Polityce" znajomy Waldemara K. z SKW.
Pułkownik miał być też straszony prokuratorem, grożono mu oskarżeniem o przyjęcie łapówki. Waldemar K. wpadł w depresjęi w maju 2016 roku powiesił się we własnym garażu.
Sprawa śmierci Waldemara K. była badana przez prokuraturę. W śledztwie padało nazwisko przełożonego K. – Marusza K. Pułkownik miał się często skarżyć się na niego. opisuje "Polityka". W tle miały być naciski i groźby wobec wszystkich, którzy ośmieliliby przerwać zmowę milczenia. Finalnie śledztwo zostało umorzone.