"Na posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego przedstawicielka Ruchu Kontroli Wyborów Pani Ewa Stankiewicz podała
jako przykład fałszerstw wyborów samorządowych w 2014 r. informację o sporządzeniu przez okręgową komisję wyborczą na Śląsku dwóch ważnych protokołów różniących się
o 120 000-150 000 głosów. Wskazała także, iż skarga wyborcza w tej sprawie w drugiej instancji była rozpatrywana przez sędziego, który był komisarzem wyborczym" - czytamy w sprostowaniu, rozesłanym przez Państwową Komisję Wyborczą. PKW uważa, że tezy Ewy Stankiewicz "nie są prawdziwe".

PKW wyjaśnia, że w wyborach samorządowych nie ma okręgowych komisji wyborczych, więc nie mogły one sporządzić dwóch różniących się protokołów. PKW co prawda przyznaje, że Wojewódzka Komisja Wyborcza w Katowicach sporządziła protokół, który na wniosek Komisarza Wyborczego został uchylony, jednak ta zmiana nie miała wpływu na wynik głosowania. "Zarówno zgodnie z pierwotnym, zakwestionowanym przez Komisarza Wyborczego protokołem, jak i poprawionym protokołem poszczególne komitety wyborcze otrzymały taką samą liczbę głosów i mandaty uzyskiwali ci sami kandydaci" - czytamy w oświadczeniu.

PKW tłumaczy też, że w sprawie protestu wyborczego, wspomnianego przez PKW nie orzekał sędzia, który byłby jednocześnie Komisarzem Wyborczym.