Jacek Czaputowicz  wysłał do Trybunału Konstytucyjnego 16-stronicowe pismo, w którym krytykuje wniosek Zbigniewa Ziobry o zbadanie artykułu 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. "Przepis art. 267 TFUE jest bezpośrednio skuteczny, stanowi więc samodzielną podstawę prawną do występowania przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalny do Trybunału Sprawiedliwości UE. Niezależnie więc od krajowych przepisów procesowych, sąd może oprzeć się bezpośrednio na art. 267 TFUE w celu skorzystania z procedury prejudycjalne" - czytamy w dokumencie, udostępnionym na stronie internetowej Trybunału.

"Sąd krajowy może, a niektórych przypadkach jest wręcz zobowiązany zwrócić się do TSUE z wnioskiem o dokonanie wykładni Traktatów oraz o ocenę ważności i dokonanie wykładni aktów prawa pochodnego" - pisze też szef MSZ. "Funkcjonowanie systemu współpracy między Trybunałem Sprawiedliwości UE a sądami krajowymi ustanowionego wart. 267 TFUE oraz zasada pierwszeństwa prawa Unii wymagają, aby sąd krajowy miał swobodę zwrócenia się do Trybunału z każdym pytaniem prejudycjalnym, jakie uważa za niezbędne, i to na każdym etapie postępowania" - dodaje resort.

Jednocześnie Jacek Czaputowicz przypomina też, że "na podstawie przytoczonego przepisu nie budzi wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony na podstawie art. 188 Konstytucji do badania zgodności prawa wtórnego z Konstytucją" - powołuje się bowiem na wyroki TK z poprzednich lat, w których sami sędziowie przyznają, że nie są upoważnieni do "do dokonywania samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego Unii Europejskiej". Do tego sam artykuł 267 to powtórzenie wcześniejszego przepisu, obowiązującego w UE jeszcze przed przystąpieniem Polski do Wspólnoty, więc akt ten "został oceniony przez Trybunał Konstytucyjny przy okazji badania zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej Traktatu dotyczącego przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej (Traktatu Akcesyjnego), w związku z niektórymi postanowieniami Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską i Traktatu o Unii Europejskiej".

Zbigniew Ziobro złożył swój wniosek do TK na kilka dni przed pierwszą turą wyborów samorządowych. Wielu polityków opozycji uznało ten dokument za próbę rozpoczęcia polexitu. Zdaniem komentatorów, działanie ministra sprawiedliwości mogło doprowadzić do tego, że PiS stracił - zwłaszcza w dużych miastach - kilka punktów procentowych.

Wicesminister sprawiedliwości: Jestem bardzo zaskoczony wnioskiem MSZ

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział w TVP1, że jest bardzo zaskoczony stanowiskiem MSZ. Prokurator Generalny jest rzecznikiem interesu publicznego, stoi na straży praworządności. To oznacza, że kiedy jest stosowana pewna praktyka przez sądy, która budzi bardzo daleko idące wątpliwości, chodzi o składanie pytań prejudycjalnych dot. konkretnie ustroju wymiaru sprawiedliwości, to Prokurator Generalny nie tylko ma prawo, ale ma obowiązek sprawdzić, czy czasem w tym zakresie nie narusza to polskiej konstytucji - mówił.

Wójcik podkreślił, że sądy "mają prawo składać pytania prejudycjalne, ale nie w kwestii dotyczącej ustroju wymiary sprawiedliwości.

Ponadto, wiceminister sprawiedliwości ocenił, że jeżeli Trybunał Konstytucyjny może badać cały traktat, to może badać przepis. Prokuratorowi Generalnemu nie chodzi o zmianę traktatu, czy zmianę polskiej konstytucji, jakiejkolwiek ustawy. Tu chodzi o pewną praktykę, która pojawiła się w ostatnich kilku miesiącach, kiedy sądy zaczęły składać pytania prejudycjalne dot. ustroju wymiaru sprawiedliwości - mówił wiceminister