Do kopii pisma dotarła Gazeta.pl.

"Zwracam się z prośbą o przekazanie w terminie nie późniejszym niż 15 listopada 2018 r. szczegółowego zestawienia wydatków Spółki na cele marketingowe, komunikacyjne, wizerunkowe i sponsoringowe". "Szef KPRM oczekuje od spółek takiej informacji za dwa okresy: rok 2017 i 2018. I mają to być informacje szczegółowe, dotyczące wszystkich spółek w ramach grup kapitałowych, ale także ich fundacji. Spółki mają poinformować, >na jakie cele zostały przeznaczone te środki i jakie firmy/organizacje/instytucje/osoby fizyczne były zleceniobiorcami/beneficjentami tych działań<", można przeczytać.

KPRM chce przy tym wiedzieć, o jakich dokładnie kwotach mowa w przypadku: promocji produktów i usług, działań wizerunkowych, działań odpowiedzialności społecznej biznesu (CSR), działań PR wraz z komunikacją korporacyjną oraz komunikacją produktową, komunikacji inwestorskiej, sponsoringu, funduszy prewencyjnych. I to z podziałem na typy mediów (od telewizji, przez internet po billboardy).

"Dla każdego typu wydatków proszę o informację, jakie dokładnie firmy/organizacje/instytucje/osoby fizyczne były zleceniobiorcami/beneficjentami tych działań i jakie kwoty zostały im wypłacone", napisano też w piśmie.

- Wygląda to, jakby kancelaria premiera chciała mieć bezpośredni wpływ na to, gdzie się reklamujemy, a gdzie nie. Jesteśmy zdziwieni, że jako spółka giełdowa zmusza się nas do udzielania takich informacji jednemu akcjonariuszowi, a nie wszystkim. Wygląda to tak, jakby pan premier bardzo pilnował swojego wizerunku - mówi Gazeta.pl osoba pracująca w jednej ze spółek, do której wpłynęło to pismo.