Jutro sądny dzień dla wrocławskiego windykatora. Na 22 stycznia zaplanowano bowiem głosowanie układu pomiędzy spółką a jej wierzycielami. Na razie udało się wynegocjować wstępne porozumienie z bankami, aby te zgodziły się na tzw. haircut, czyli umorzenie GetBackowi części długu. W grę wchodzi ok. 60 mln zł, a zgoda na wejście do układu dotyczy sześciu z siedmiu banków, z którymi zarząd spółki prowadził w ostatnich miesiącach rozmowy.

Jednocześnie trwają negocjacje z inwestorem – szwedzką firmą windykacyjną Hoist, która jest gotowa kupić większość aktywów GetBacku. Transakcja jest kluczowa dla propozycji układowej i poprawienia wskaźników dotyczących tego, ile zainwestowanych pieniędzy odzyskają obligatariusze. Jeszcze kilka tygodni temu z informacji, jakie płynęły od rady wierzycieli i władz spółki, wynikało, że na więcej niż 30 proc. nie ma co liczyć. Obecnie wiele wskazuje, że będzie to jednak mniej.

Kluczowe jest – zdaniem rady wierzycieli i władz windykatora – odwrócenie części niekorzystnych finansowo umów. Gros z nich dotyczy zakupionych przez GetBack od banków portfeli wierzytelności. W tej właśnie sprawie napisał do premiera Mateusza Morawieckiego, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Jacka Jastrzębskiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczący rady wierzycieli GetBacku Radosław Barczyński.

Celem listów jest uzyskanie wsparcia dla wrocławskiego windykatora w rozmowach z bankami – głównie kontrolowanymi przez Skarb Państwa – aby te zgodziły się zwrócić spółce część pieniędzy jakie miały zarobić na rzekomo nierynkowych transakcjach sprzedaży portfeli wierzytelności. Rada wierzycieli szacuje, że GetBack przepłacał 20-50 proc. kupując od banków niespłacane kredyty. Barczyński przypomina, że w drugiej połowie 2017 r., kiedy narastały już płynnościowe problemy spółki, około 70 proc. portfeli zostało zakupione od państwowych banków.

"Szanowny Panie Prezesie, los indywidualnych wierzycieli GetBack spoczywa w rękach banków. Tylko one mogą zapobiec czarnemu scenariuszowi – upadłości GetBack Banki – ekonomiczni beneficjenci działalności GetBack, wzorem indywidualnych wierzycieli, powinny np. umorzyć część posiadanych wierzytelności, zwrócić nierynkową część ceny za sprzedane portfele złych długów czy też dokonać odwrócenia transakcji sprzedaży wierzytelności. Aktywną rolę powinny tu odegrać banki kontrolowane przez Skarb Państwa, co byłoby dobrym przykładem dla pozostałych, zagranicznych oraz prywatnych instytucji rynku finansowego. Solidarne zaangażowanie banków państwowych to jedyna droga, by uratować jakąkolwiek część oszczędności pokrzywdzonych osób oraz wykluczyć ryzyko upadłości GetBack" – napisał szef rady wierzycieli do Jarosława Kaczyńskiego.

Przypomina, że poszkodowanych obligatariuszy jest blisko 10 tys., a kwota która stracili to przeszło 2 mld zł. Strata zaś odbyła się, chociaż nad rynkiem kapitałowym czuwał nadzór, a windykator miał firmę audytorską. Zdaniem Radosława Barczyńskiego wierzyciele GetBacku mogą nie chcieć opowiedzieć się za tzw. wariantem inwestorskim, czyli sprzedaży spółki firmie Hoist, jeśli nie uda się poprawić propozycji układowej dla nich i odzyskać więcej niż kilka procent zainwestowanych pieniędzy.

"(...) w obecnej sytuacji Pan, Panie Prezesie, może się istotnie przyczynić do bardziej sprawiedliwego rozłożenia odpowiedzialności za aferę GetBack. Pańskie osobiste zaangażowanie pozwoliłoby uratować część oszczędności pokrzywdzonych oraz poprawiło ich sytuację życiową. W przypadku pozostawienia afery GetBack bez aktywnego wsparcia instytucji finansowych kontrolowanych przez Skarb Państwa z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się upadłości GetBack w pierwszej połowie 2019 r. Dlatego Panie Prezesie, apeluję o Pana wsparcie i zaangażowanie" – napisał Barczyński.

W podobnym tonie utrzymany jest pismo adresowane do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym szef rady wierzycieli dodatkowo zwraca uwagę na reputację polskiego rynku kapitałowego, którą afera z udziałem wrocławskiego windykatora potężnie naruszyła. Barczyński proponuje też konkretne rozwiązania.

"(...) proszę Pana, Panie Premierze, o rozważenie zaangażowania w zapobieżenie upadłości GetBack Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, co oznaczałoby włączenie w pomoc poszkodowanym całego sektora bankowego, czyli głównego beneficjenta tej afery. Rozumiem, że wymagałoby to wyeliminowania istniejących ograniczeń prawnych, jednakże można założyć, że w tak istotnej sprawie jak stabilność i zaufanie do sektora finansowego, możliwa byłaby szybka ścieżka legislacyjna" – napisał szef rady wierzycieli do szefa rządu.

Listy od Mateusza Morawieckiego, jeszcze przed wybuchem afery wokół GetBacku pisał też Konrad K., były prezes spółki (przebywa w areszcie ponad pół roku i ma szereg zarzutów prokuratorskich). W swoich pismach prosił o pomoc państwowych instytucji finansowych jak PKO BP czy Polski Fundusz Rozwoju, aby te udzieliły windykatorowi finansowania. Straszył też rządzących, że upadek spółki, którą kierował będzie nazywany „aferą PiS” i porównywany do Amber Gold.