Liderka KOD zwróciła uwagę, że wyborcy opozycji nie znają "zwyczajnych problemów, zwyczajnych ludzi w zwyczajnym świecie. W świecie, w którym najczęściej wypłacana pensja w tym kraju, to 2000 zł".

"Tak pięknie mówicie o godności, o wykluczonych, o mniejszościach. Słucham od kilku lat tych aktywistów społecznych, tych walczących o prawa kobiet. I mam wrażenie, że to jest jakiś cholerny teatr. Jakby rzeczywiście wcale nie chodziło o człowieka. A gdzie są prawa kobiet, kiedy mówimy o Halinie z czwórką dzieci, dla której 2000 zł to jest właśnie godność, to są właśnie prawa kobiet" - podkreśliła Filiks.

"Jeśli wierzycie, że prawie 50 procent społeczeństwa to są ludzie, którymi należy dziś gardzić, to każda złotówka na wasze wykształcenie została zmarnowana i lepiej ją było przeznaczyć na ratowanie wolnych krów" - napisała, podkreślając, że zdroworozsądkowym liberałem ekonomicznym oraz magistrem ekonomii, który rozumie, że życie na kredyt ma krótkie nogi.

"Bo tu nie o politykę powinno chodzić najpierw, ale o drugiego człowieka. A temu nie zawsze trzeba coś dać, czasem starczy go zwyczajnie wysłuchać i zrozumieć" - zauważyła i dodała, że pierwsze od czego powinna zacząć ta elita, to pojechać do tych ludzi bez kamer i ich zapytać jak się mają, co czują i czego się boją.

"Inaczej będzie kolejnych 5 nieudanych projektów Biedronia wyliczonych na procenty i opartych na teatrze. Moje dzieci jak oglądają jego wystąpienia, to pytają czy to program Milionerzy. Bo dzieci mają intuicję i mówią mi: mamo, to wszystko ściema, cała ta polityka. Zostaw to. Nie warto. Jeszcze się taka staniesz" - napisała Filiks.

Filiks w swoim apelu zwróciła na problem pogardy, który dotyka wyborców PiS ze strony wyborców opozycji. "Jak Wam nie wstyd śmiać się z emerytów, którzy dostali 1000 zł i poszli zagłosować na PiS. Przecież Ci ludzie żyją na granicy ubóstwa" - przypomniała i jako przykład podała sytuację swojej mamy, która jest sama i ma 1500 zł emerytury, a 800 zł opłat. "Ci ludzie od lat nikogo nie interesują. Chyba, że przed wyborami. Nikt realnie nie rozwiązuje ich problemów" - dodała.

Liderka KOD w swoim wpisie poruszyła również fakt, że wybory opozycji drwili z faktu, że wybory PiS poszli obronić swoją godność do urn. "Drwiliście z tych, którzy poszli obronić swoją godność do urn. Bo się zwyczajnie boją. To nie jest śmieszne, że co 10 osoba nie wie, co znaczy skrót LGBT" - napisała. "Ale to nie powód, by z tych ludzi drwić. Oczywiście, że się boją. To świat ich wartości, którego będą bronić. Im bardziej będziemy ich wyśmiewać, tym bardziej się będą mobilizować" - oceniła. Jak dodała, to dla tych ludzi obcy to intelektualiści i wykształciuchy oderwani od zwykłej ludzkiej wrażliwości. "Nie sztuką jest szydzić, sztuką jest opowiedzieć im tak, żeby rozumieli, o czym do nich mówicie" - zauważyła Filiks.

Magdalena Filiks przypomniała również, że sama jest prostą dziewczyna ze wsi, a jej babcia chodzi co niedzielę do kościoła. "I ja rozumiem jej ból, kiedy dowiaduje się o pedofilii w kościele. I ona sobie z tym bólem pewnie radzi swoją modlitwą. Ale nigdy nie zrozumie, dlaczego ktoś chciałby zamknąć kościół" - napisała.

"Żadna realna zmiana nie nastąpi bez uszanowania godności człowieka, nawet tego, albo szczególnie tego, który sobie gorzej radzi w życiu i nie poszedł na studia. Nie będzie żadnej rewolucji, będzie ewolucja. I od nas zależy, czy po drodze zostaniemy sami na samotnej wyspie ze swoimi hasłami o demokracji, czy urządzimy tą wyspę tak, żeby ludzie, których nie rozumiemy, też mieli na nie swoje miejsce" - podsumowała swój apel liderka KOD.