- Długo przygotowywaliśmy się do tej decyzji, wystawienie kandydata na prezydenta musi być poprzedzone wieloma rozmowami, badaniami i analizami, wybraliśmy, mam nadzieję, najlepszy model - powiedział w poniedziałek w radiowej Jedynce Biedroń, kandydat Lewicy w wyborach prezydenckich.

Reklama

Jak dodał, badania opinii publicznej wykazują, że "Polki i Polacy są sfrustrowani tym, że rządzi nami prezydent, który nie do końca rozumie, co się dzieje na świecie, nie uczestniczy w światowych dyskusjach, nie wyczuwa tego, jakie są zagrożenia we współczesnym świecie, jakie są wyzwania; ale także oczekiwali prezydenta, który będzie rozumiał Polki i Polaków w mniejszych miejscowościach, będzie miał też doświadczenie, które nie jest doświadczeniem elity; będzie rozumiał czym żyją Polki i Polacy". - Myślę, że ja to wszystko mam – powiedział Biedroń.

Wytknął sprzeciw Polski wobec europejskiego Zielonego Ładu; stwierdził, że na szczycie klimatycznym w Katowicach "jedyne, co prezydent Andrzej Duda miał do zaoferowania, to wyłożenie jako gadżetu węgla".

Biedroń zaznaczył, że prezydent "jest częścią realizowanej przez Polskę polityki międzynarodowej, jako głowa państwa reprezentuje nas na zewnątrz". W tym kontekście mówił, że polskiego prezydenta nie będzie w Jerozolimie na obchodach rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, "dlatego że polska dyplomacja, łącznie z Kancelarią Prezydenta, doprowadziły do katastrofy dyplomatycznej". - Pokłóciliśmy się z Izraelem przez ustawę dotycząca IPN, pokłóciliśmy się na Bliskim Wschodzie, pokłóciliśmy się z naszymi partnerami na Zachodzie, na Wschodzie – dodał.

Zadeklarował zarazem działania na rzecz równych szans dla wszystkich mieszkańców Polski. - Będę starał się interweniować wszędzie tam, gdzie rząd nie daje sobie rady, gdzie poszczególni ministrowie czy premier chowają głowę w piasek, nie są w stanie rozwiązać tych kwestii, jak np. uporządkowanie kwestii dostępu do dobrej służby zdrowia, do mieszkań, do tych wszystkich rzeczy, gdzie społeczeństwo domaga się regulacji – powiedział.

Dodał, że "w kwestiach równościowych też jest wiele do zrobienia", zastrzegając, by nie sprowadzać jego kandydatury tylko do zagadnień równouprawnienia mniejszości seksualnych. Odnosząc się do kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (KO) zapewnił, że "nie chciałby się z nikim ścierać", lecz "porozmawiać na argumenty o przyszłości Polski".

Według Biedronia "walka będzie nierówna, bo tu też jest ważne doświadczenie również w kwestiach międzynarodowych, rozróżnianie instytucji - które należą do Rady Europy, które do Unii Europejskiej". Za swoje atuty uznał doświadczenie z pracy w Parlamencie Europejskim, studia w dziedzinie stosunków międzynarodowych i umiejętność negocjacji, których dowiódł jako prezydent Słupska.

- Liczę na merytoryczną, kompetentną dyskusję, bo walczymy o najważniejszy urząd w państwie. Trzeba być dobrze przygotowanym i nie popełniać dość podstawowych błędów – powiedział Biedroń. - Nie zamierzam prowadzić żadnej gry, która będzie uważana za jakieś starcie czy walkę – zapewnił lider Wiosny, który w niedzielę na konwencji w Słupsku rozpoczął aktywność w wyborach prezydenckich.