Warszawa. Godzina 23.00. Do hali głównej Dworca Centralnego, czyli jednego z najniebezpieczniejszych miejsc w mieście, wchodzą Schetyna i Rapacki. Przechodzą tuż obok bezdomnych, żebraków i pijaczków, których nie sposób ominąć na dworcu.

"Musi być więcej noclegowni. I widoczne patrol" - mówią. Gdy schodzą na peron po drodze zaczepiają patrol policji. "Którędy na ul. Brzeską?" - pyta minister Rapacki. I czeka na reakcje. Policjantka nie ma pojęcia z kim rozmawia. Gdy już chce odpowiadać zauważa fotoreportera, który robi jej zdjęcia. Po chwili przesłuchuje i legitymuje Adama Rapackiego. Nie może uwierzyć, że na dworcu pojawili się wicepremier i wiceministrem, pisze "Fakt"

Potem Schetyna z Rapackim idą dalej. Wchodzą na peron, chodzą po podziemnych korytarzach przy dworcu i okolicznych ciemnych ulicach. Co chwilę rzucają pomysłami. " W Polsce będzie bezpieczniej" - obiecują czytelnikom "Faktu".