: Po pierwsze nie uważam się za wypędzonego. Wypędzonymi byli ci Polacy, w których domu zamieszkali wówczas moi rodzice. „Widomy znak” w Berlinie
powinien ukazać w takim samym stopniu przyczyny ucieczki i wypędzenia, jak cierpienie ludzi. I powinien być wkładem w pojednanie między narodami. Uważam za dobry pomysł, by włączyć ten
projekt w europejską sieć upamiętnienia ucieczki i wypędzenia.
Niemcy nie powinny blokować otwartej dyskusji w tej sprawie. Nie widzę żadnych podstawowych sprzeczności między obu intencjami. Oba będą mogły być ważną częścią europejskiej sieci.
Wierzę, że obie strony mogą znaleźć dobre rozwiązanie. Jednak polska strona z pewnością wykaże zrozumienie, że o niemieckich kwestiach personalnych rozstrzyga się w Niemczech.
Tak. Nie ma dla mnie żadnego przekonującego powodu, aby związki wypędzonych wykluczyć z tego projektu. Ich kompetencje powinny być w tym pomocne.
* Horst Koehler urodził się w 1943 r. w Skierbieszowie w Polsce. Jego rodzice, mieszkający wcześniej w Besarabii, zostali tam wysłani w ramach akcji kolonizacyjnej. W 1944 r. uciekli przed Armią Czerwoną i osiedlili się w okolicach Lipska. Po kilku latach przenieśli się do Niemiec Zachodnich.