Dziennik Gazeta Prawana logo

Fura, skóra i komóra prezesa rządowej agencji

6 kwietnia 2008, 22:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Modny telefon Prada za 4,8 tys. zł, wytworny skórzany fotel za 3,8 tys. zł oraz zestaw samochodowej nawigacji satelitarnej za 1,5 tys. zł - to przedmioty, bez których pracy nie wyobraża sobie nowy prezes Agencji Rynku Rolnego. "Newsweek" dotarł do listy luksusowych zakupów, których zażyczył sobie prezes zatrudniony przez ludzi z PSL.

Szef Agencji Rynku Rolnego Bogdan Twardowski żyje w bizantyjskim stylu. Oprócz drogiego telefonu Prady zażądał zakupu dwóch innych aparatów, a także m.in. telewizora LCD, dwóch monitorów komputerowych, wieży hi-fi, reprodukcji dwóch obrazów oraz teczki skórzanej Wittchen, model Arizona.

Tak szczegółowe dane opisuje - według "Newsweeka" raport o działalności Bogdana Twarowskiego, szefa Agencji Rynku Rolnego. Dostał go sam premier Donald Tusk. Na prezesa agencji poskarżyli się jego współpracownicy.

Jak Twarowski trafił do ARR? Jest dobrym znajomym Andrzeja Śmietanki, wpływowego działacza PSL, aktywnego na styku biznesu i polityki. A sama Agencja jest bastionem ludowców.

Pismo do premiera to nie anonim. Podpisał się pod nim jeden z dyrektorów Agencji w imieniu kadry kierowniczej. "Bezpośrednio po powołaniu na stanowisko prezesa Agencji, B. Twarowski zażyczył sobie zakupienia ekskluzywnego >fotela prezesa<, uznając, że fotel, na którym siedzieli jego poprzednicy, nie jest godzien jego osoby" - napisano w dokumencie, podając nawet numer faktury za nowe tron dla prezesa.

Twarowski w rozmowie z "Newsweekiem" bagatelizuje zarzuty. Choć nie zaprzecza, że zamawiał opisywane przedmioty, to twierdzi, że nie kosztowały one dużo. "To jakieś pierdoły. Prada kosztuje w promocji złotówkę" - twierdzi.

Dyrektorzy z ARR zarzucają Twarowskiemu, że łamie przepisy antykorupcyjne, zasiadając w radach nadzorczych spółek pośrednio zależnych od Agencji. Twarowski mówi: "Ustawa antykorupcyjna tego nie zabrania".

Innego zdania jest Julia Pitera. "Prezes ARR absolutnie nie powinien zasiadać w radach spółek powiązanych z Agencją. Żałuję, że nie ma komisji, która opiniuje kandydatów na najważniejsze stanowiska i wydaje urzędnikom zgodę na zasiadanie w organach spółek" - podkreśla minister Pitera.

Ile prezes inkasuje z tytułu tej dodatkowej pracy? "Jeszcze nie otrzymałem pieniędzy" - twierdzi. Według ustaleń "Newsweeka" co miesiąc kasuje ponad 6 tys. zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj