Premier Tusk nie podejmie jednak na razie misji dyplomatycznej w celu powołania komisji mediującej pomiędzy władzami Chin i przedstawicielami Tybetańczyków. Z apelem o zainicjowanie takiej komisji na forum międzynarodowym zwróciło się wcześniej do szefa rządu niemal 80 tys. Polaków podpisanych pod listem w sprawie Tybetu.

"Polska działa w UE i tego typu inicjatywa wymaga konsensusu" - powiedział "Rzeczpospolitej" wiceminister spraw zagranicznych Ryszard Schnepf.

Rzecznik rządu Agnieszka Liszka podkreśla, że na miarę swych możliwości Polska bardzo dużo robi w sprawie Tybetu. "Jako pierwszy szef rządu Donald Tusk zadeklarował, że nie wybiera się na ceremonię otwarcia. Przy każdej okazji podkreśla przywiązanie do idei praw człowieka, a po wydarzeniach w Tybecie MSZ wezwało ambasadora Chin. Jakich narzędzi jeszcze można użyć, to kwestia do rozważenia" - mówi.