Zdaniem byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza sam fakt odwołania zaplanowanych na 10 maja wyborów to dobra wiadomość. Skrytykował jednak sposób, w jaki podjęto decyzję.

Reklama

- To jest źródło bezprawia. Wybory oczywiście nie powinny się odbyć w najbliższych tygodniach ze względu na pandemię. Natomiast porozumienie tych dwóch panów przypomina jakieś nieformalne uzgodnienie bossów mafijnych, a nie poważnych polityków w demokratycznym państwie. Ono nie ma żadnych podstaw prawnych - ocenił w TOK FM.

Dodał, że słusznym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i przełożenie wyborów zgodnie z konstytucją.

Zdaniem Cimoszewicza, PiS będzie dążył do tego, żeby odbyły się one jak najwcześniej, żeby uniknąć dotrwania do takiego momentu, w którym ekonomiczne i społeczne skutki pandemii zaczną być odczuwalne.

Dodał też, że prawdopodobnie latem organizowanie wyborów również będzie niebezpieczne. - Organizowanie wyborów w lecie, w wakacje, jest samo w sobie kuriozalne - stwierdził.

Włodzimierz Cimoszewicz w ostrych słowach skrytykował sytuację polityczną w kraju.

- Niestety, jako społeczeństwo kompletnie nie jesteśmy w stanie sprzeciwiać się już nie tylko bezprawiu, ale też czynieniu z Polski jakiegoś groteskowego kabaretu. To już nie jest normalne państwo. Instytucje państwowe są popychadłami. Paru facetów, zwłaszcza jeden, decyduje o wszystkim. Jak nisko upadliśmy, że jeden, niestety mało wartościowy człowiek potrafi trzymać za twarz 30 milionów Polaków? - mówił w TOK FM.