W czwartek odbyło się pierwsze, organizacyjne, posiedzenie powołanego przez Koalicję Obywatelską parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia nieprawidłowości w wyborach prezydenckich. Jeszcze w sierpniu ma zostać wybrany szef zespołu oraz jego zastępcy. Jego pracami ma pokierować posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz, która nie była obecna podczas czwartkowych obrad (przebywa poza Warszawą).
Lider PO Borys Budka ocenił, że proces wyborczy "odbiegał od standardów demokratycznych". - powiedział szef Platformy.
Powtórzył wielokrotnie już formułowane zarzuty pod adresem polskich służb dyplomatycznych, które swym działaniem miały utrudniać lub uniemożliwiać oddanie głosu wyborcom za granicą. - powiedział Budka. Wspomniał też o pakietach wyborczych, które do wyborców docierały zbyt późno lub niekompletne.
Rozwijając wątek braku równości w wyborach, lider PO wytknął premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i jego ministrom "niespotykane do tej pory zaangażowanie aparatu rządowego po stronie jednego kandydata". - ocenił Budka.
Jak dodał, chodzi m.in. o podróże i wiece wyborcze z udziałem premiera oraz wręczanie przez niego "czeków bez pokrycia". Szef Platformy wyraził pogląd, iż mogło w ten sposób dojść do nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.
Budka skrytykował Sąd Najwyższy, zarzucając sędziom Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, iż "nie rozpatrzył merytorycznie" kilku tysięcy protestów, które napłynęły do SN po wyborach. Dlatego - jak dodał - konieczne było powołanie zespołu, który udokumentuje przypadki naruszeń prawa, które mogły mieć wpływ na wynik wyborów.
W wystąpieniach innych parlamentarzystów pojawiły się m.in. zarzuty pod adresem Telewizji Polskiej o zaangażowanie w kampanię obecnego prezydenta. Kwestię tę poruszali m.in.: wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz oraz posłanki: Aleksandra Gajewska i Katarzyna Lubnauer. - oceniła Lubnauer. Przekonywała, że dla wielu wyborców przekaz telewizji publicznej, jednoznacznie negatywny dla Rafała Trzaskowskiego, był jedynym źródłem informacji przed wyborami.
Cezary Grabarczyk zwrócił uwagę na problemy z głosowaniem korespondencyjnym za granicą. Wyraził pogląd, że oddane w ten sposób głosy rozstrzygnęły o wyniku tych wyborów. Przypomniał, że w sumie wydanych zostało 704 tys. pakietów wyborczych, a ostatecznie uznano 593 tys. głosów oddanych w tej formie. - dodał poseł KO.
Dariusz Rosati chciałby, żeby zespół zbadał kwestię ewentualnego zaangażowania służb specjalnych w wybory (po zatrzymaniu i następnie aresztowaniu Sławomira Nowaka, b. ministra transportu i doradcy sztabu Rafała Trzaskowskiego politycy KO sugerowali, że CBA, prowadząc swą operację, mogła podsłuchiwać przy okazji rozmowy sztabu kandydata KO).
Artur Łącki chciałby dowiedzieć się, kto pozwolił na użycie SMS-owego alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) przed wyborami. - powiedział poseł KO.