Zadośćuczynienie sąd przyznał "za krzywdy doznane przez Piotra Bartoszcze, pozbawionego życia w okresie od 7 do 8 lutego 1984 r. przez Służbę Bezpieczeństwa za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego". Wyrok w sprawie zadośćuczynienia został wydany bez przeprowadzania zakończonego orzeczeniem postępowania, ale podstawą do dochodzenia zadośćuczynienia było uznanie przez szczeciński IPN zabójstwa Bartoszcze za zbrodnię komunistyczną.

Reklama

Jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego wyroku z tego powodu, że sąd, przyznając zadośćuczynienie rodzinie, potwierdził, że zginął on na skutek ówczesnych władz państwowych, jego śmierć była przez funkcjonariuszy aparatu państwowego zaplanowana, a jednocześnie stanowiła akt bohaterstwa - powiedziała pełnomocnik rodziny Katarzyna Szybowska.

Dodała, że ewentualna apelacja od tego wyroku jest możliwa i pozostaje w gestii rodziny, czyli wnioskodawcy.

Przyznała, że jeżeli apelacje nie zostaną wniesione, gdyż może tego dokonać także prokurator, z końcem miesiąca orzeczenie stanie się prawomocne.

Oceniła, że wyrok bydgoskiego sądu jest pewną formą sprawiedliwości, gdyż przez lata opinii publicznej przedstawiano wersję o nieszczęśliwym wypadku.

Córka Bartoszcze powiedziała, że nikt nie zwróci dzieciom ojca.

Żadne pieniądze nie zwrócą życia taty. Nie ma go z nami od 36 lat. Wychowywaliśmy się bez ojca. W wymiarze symbolicznym i dla pamięci o nim i jego działalności to jednak ważne orzeczenie - podkreśliła Joanna Bartoszcze.

Rozprawa przed sądem odbyła się z wyłączeniem jawności, niejawne było też uzasadnienie orzeczenia.

Bartoszcze w 1980 r. był współtwórcą NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność Chłopska". W kwietniu 1981 był jednym z sygnatariuszy porozumień bydgoskich z władzami PRL, w wyniku których zarejestrowany został NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność". Był internowany w stanie wojennym.

Zamordowanego Bartoszcze znaleziono 9 lutego 1984 r. w studzience melioracyjnej. Na jego ciele były ślady bicia i duszenia.