Dziennik Gazeta Prawana logo

Wulgarny cytat Jaśkowiaka. Jest decyzja policji

12 kwietnia 2021, 19:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jacek Jaśkowiak
<p>Jacek Jaśkowiak</p>/PAP Archiwalny
Nie będzie wniosku policji o ukaranie prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka za użycie wulgarnego słowa w wystąpieniu publicznym. Badający sprawę policjanci uznali, że nie doszło do wykroczenia, bo wulgaryzm był cytatem.

W lutym podczas debaty o języku ojczystym Jaśkowiak zacytował jeden z wulgarnych okrzyków padających podczas protestów Strajku Kobiet. Debata była transmitowana m.in. w lokalnych mediach oraz w mediach społecznościowych Miasta Poznania. Po niej do funkcjonariuszy wpłynęło zawiadomienie od osoby zbulwersowanej wypowiedzią prezydenta. W związku z tym zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. Prezydent został przesłuchany.

Nie doszło do wykroczenia

Jak poinformowała w czwartek PAP sierż. sztab. Marta Mróz z poznańskiej policji, funkcjonariusze badający sprawę uznali, że nie doszło do wykroczenia.

- - powiedziała. Informację o decyzji policji podało Radio Poznań.

Zawiadomienie policji

Sprawa dotyczy zdarzenia z lutego. Jacek Jaśkowiak był gościem debaty z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego pt. "Język w kryzysie". Otwierając to wydarzenie mówił, że gdy "jesienią ubiegłego roku na placach i ulicach rozległy się gniewne "w...ć", odniosłem wrażenie, że to nie tylko kobiety bronią się przed bezlitosnym prawem, ale broni się również język".

Spotkanie było transmitowane m.in. w mediach społecznościowych Miasta Poznania.

Policja u Jaśkowiaka

"Gazeta Wyborcza" informowała, że w związku z wypowiedzią prezydenta podczas debaty, w kwietniu u Jacka Jaśkowiaka pojawiła się policja. - – powiedział gazecie prezydent Poznania.

Wyjaśniając motywy, jakie nim kierowały, Jaśkowiak powiedział gazecie, że chciał zwrócić uwagę na dewaluację języka przez polityków. Dodał, że chciał też, żeby specjaliści w dziedzinie języka polskiego i językoznawstwa "powiedzieli, czy takie wypowiedzi można usprawiedliwić, czy nie".

Bralczyk zaskoczony?

Uczestnik debaty prof. Jerzy Bralczyk przyznał w jej trakcie, że raziło go użycie wulgaryzmu w pełnym brzmieniu przez prezydenta Jaśkowiaka. - – powiedział prof. Bralczyk.

Jacek Jaśkowiak przyznał, że w jego przypadku popełnienie wykroczenia może się wiązać z utratą mandatu. - - powiedział Jaśkowiak "Gazecie Wyborczej".

W 2018 r. była żona Jacka Jaśkowiaka, obecna posłanka KO Joanna Jaśkowiak trafiła przed sąd za to, że użyła wulgarnego słowa w przemówieniu wygłoszonym podczas demonstracji 8 marca 2017 roku. Poznański sąd rejonowy uznał ją winną popełnienia wykroczenia i wymierzył tysiąc złotych grzywny. Kobieta odwołała się od wyroku, sąd okręgowy uniewinnił ją od zarzuconego wykroczenia.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Sławomir Jęksa, uznał, że sąd pierwszej instancji błędnie ocenił wypowiedź, bo "w oderwaniu od obecnej sytuacji politycznej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj