Reklama

Przyznał zarazem, że naturalnym kandydatem na premiera jest lider największej partii.

Wyborczy "szklany sufit" opozycji

Grzegorz Schetyna był w poniedziałek pytany w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 o wyborczy "szklany sufit" dla opozycji. Przyznał, że sondaże wyborcze nie zmieniają się, mimo drożyzny i inflacji.

Jeżeli sondaże są zbliżone, potrzebujemy pomysłu politycznego i potrzebujemy porozumienia środowisk opozycyjnych, partii, samorządów" - powiedział. To musi być, dodał, "dobra polityczna oferta dla tych, co nie chcą głosować na PiS".

Reklama

Efekt Tuska

Był też pytany, czy powrót Donalda Tuska zadziałał jako "pomysł dla opozycji". Zadziałał, bo (...) kiedy ja kończyłem kadencję przewodniczącego (2020-PAP), Platforma była na poziomie 30-31 procent, a kiedy Tusk przyjeżdżał (połowa 2021 roku - PAP), Platforma była na poziomie 12 procent - wyjaśniał Schetyna.

To, że dzisiaj poparcie sondażowe sięga 26 procent, to jest właśnie "efekt Tuska" - zapewniał.

Teraz trzeba zadać pytanie, jakie decyzje trzeba podjąć, żeby wygrać wybory za 1,5 roku" - mówił Schetyna.

Jego zdaniem trzeba stworzyć taką koalicję, "która będzie ofertą dla każdego, kto nie chce głosować na PiS".

Reklama

Schetyna: Jest szkoła węgierska i czeska

Pytany, czy ma to być jedna, czy więcej list opozycyjnych Schetyna przyznał, że jest szkoła węgierska i czeska. Na Węgrzech była jedna lista, a mimo to opozycja przegrała, a w Czechach były dwie listy i opozycja wygrała.

Musimy spytać wyborców, którzy nie chcą głosować na PiS, jak to widzą i czego oczekują. Uważam, że nie można wykluczyć ani jednej, ani drugiej drogi - podkreślił Schetyna.

Przyznał zarazem, że należałoby też stworzyć "pomysł personalny". Pytany, czy Donald Tusk byłby dobrym kandydatem na premiera rządu tworzonego przez obecną opozycję zaznaczył, że "to musi być ustalone przez wszystkich tych, którzy będą tworzyć tę koalicję".

Tusk czy Trzaskowski?

Przyznał, że lider największej partii jest naturalnym kandydatem na premiera, ale zarazem taki kandydat na premiera "będzie budował wizerunek koalicji, będzie kluczem do wyborczego zwycięstwa, dlatego musi być akceptowany przez tych, którzy tę koalicje będą tworzyć".

Dopytywany, czy lepszy byłby Tusk, czy może Rafał Trzaskowski powiedział, że na pewno "oni w dwójkę powinni koordynować i budować to porozumienie". Tym niemniej o to, kto miałby być premierem trzeba pytać partnerów koalicyjnych. Budowałem KE (Koalicję Europejską-PAP), budowałem KO, budowałem pakt do Senatu, ja wiem, że musi być zaufanie - powiedział Schetyna.

Ci którzy będą tworzyć koalicję muszą sobie ufać i muszą wskazać osobę, która poprowadzi ich w wyborczym wyścigu - dodał.