Przesłanie Miedwiediewa naprawdę zaskakuje. Przecież prezydent wzywając do budowy społeczeństwa wolnych ludzi, przyznaje, że w tej chwili Rosja nie jest takim państwem. Taka szczerość w ustach rosyjskiego przywódcy zdarza się nieczęsto. I to nawet biorąc pod uwagę, że wydźwięk przemówienia Miedwiediew szczegółowo wcześniej zaplanował w kontekście korzyści politycznych.

Według następcy Władimira Putina w fotelu prezydenta, Rosja nie może dalej rozwijać opierając się tylko na tym, co wypracowały poprzednie pokolenia w sferze naftowej, w dziedzinie broni atomowej i infrastrukturze przemysłowej.

"Zamiast archaicznego społeczeństwa, w którym wodzowie myślą i decydują za wszystkich, musimy stać się społeczeństwem wolnych ludzi" - apelował w rosyjskim parlamencie Miedwiediew.

A co na arenie międzynarodowej? Rosyjski prezydent zadeklarował, że zamiast "chaotycznych działań podyktowanych nostalgicznymi uprzedzeniami, Rosja będzie prowadziła pokojową politykę zagraniczną, opierającą się na pragmatycznych celach".

"Zbudujemy nowoczesną Rosję, skierowaną w przyszłość. Zajmiemy godne miejsce w międzynarodowym podziale pracy" - oświadczył Miedwiediem i zaraz dodał: "Zamiast zacofanej gospodarki, stworzymy nową - opierającą się na wiedzy, nowych ideach i technologiach pożytecznych dla ludzi".