Słup dymu widać z odległości wielu kilometrów. Strażacy gaszą elektrownię w Middletown w USA, w której eksplodował gaz. Trwa akcja ratunkowa. Szpital mówi nawet o 50 zabitych. "Wszędzie są zwłoki" - opowiadają wstrząśnięci świadkowie, którzy widzieli miejsce wybuchu.
Na razie oficjalnie wiadomo o 2 zabitych i ponad 100 rannych. Według świadków . Jednak rzecznik miejscowego szpitala szacuje, że bilans może być znacznie gorszy. "Mogło zginąć nawet 50 osób. Rannych jest nawet 250" - powiedział agencji AFP.
"Na miejscu wypadku wszędzie są zwłoki" - opowiadają w mediach wstrząśnięci świadkowie.
Gaz wybuchł około godziny 11.30 czasu miejscowego, czyli 17.30 polskiego. Prawdopodobnie wyciekł z nieszczelnego przewodu, w czasie testu instalacji. W elektrowni było wtedy . Eksplozja była odczuwalna w pobliskich miejscowościach i tak silna, że uszkodziła stojące obok elektrowni domy.
Według przedstawiciela elektrowni ma moc 620 megawatów i używa gazu jako paliwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl