Trzech urzędników zaznajomionych z przygotowaniami do unijnego szczytu poinformowało, że bezpośrednia ocena polityki amerykańskiego prezydenta, przedstawiona przez Zełenskiego w wywiadzie dla "FT", zaniepokoiła europejskie stolice. Według dyplomatów unijni liderzy zamierzają podczas rozmów za zamkniętymi drzwiami stanowczo, choć z empatią, zaapelować do ukraińskiego prezydenta o złagodzenie retoryki.
"Nie zawsze trzeba mówić to na głos"
To może być prawda, ale nie zawsze trzeba mówić to na głos – powiedział jeden z unijnych urzędników, komentując ostry ton Zełenskiego i wskazując na ryzyko dalszego pogorszenia relacji między Waszyngtonem a Kijowem. Rozmówcy "FT" podkreślili, że choć przywódcy UE zamierzają wyrazić pełne poparcie dla walczącej Ukrainy, to podczas piątkowego spotkania przyjęty zostanie nieco bardziej krytyczny ton wobec samych wypowiedzi szefa ukraińskiego państwa.
Wywołujące konsternację w UE słowa Zełenskiego padły w środowym wywiadzie dla "FT", w którym ukraiński przywódca skrytykował porozumienie Trumpa z Putinem w sprawie oleju napędowego, potępił ograniczenie wsparcia wywiadowczego USA dla Ukrainy oraz ocenił, że amerykański prezydent ma słabość do autokratów.
"Presja powinna być wywierana na agresora"
Powiększający się dystans między Kijowem a Waszyngtonem stawia europejskich sojuszników w trudnym położeniu, gdyż sami pozostają zależni od amerykańskich zdolności obronnych - zauważył "FT". Odnosząc się do napięć, kanclerz Niemiec Friedrich Merz zadeklarował w czwartek dalsze wsparcie dla Kijowa. Podkreślił, że Europa broni w ten sposób własnego ładu politycznego. Z kolei szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas oceniła, że presja powinna być wywierana na agresora, a nie na ofiarę.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
