To była bardzo pracowita noc dla moskiewskich strażaków. Późnym wieczorem wybuchł pożar na statku zacumowanym pod Moskwą. Strażacy musieli bardzo szybko ewakuować ponad 300 osób. Niestety jedna osoba zginęła.
Walka z ogniem trwała kilkanaście godzin. Płomienie pojawiły się w chwili, gdy na pokładzie trwały akurat dwa bankiety. Dopiero kiedy udało się je ugasić, ratownicy mogli wejść na zniszczony statek i sprawdzić, czy nikt tam nie został. Niestety w jednej z kajut znaleziono zwęglone ciało.
Strażacy mówią, że pożar wybuchł prawdopodobnie w okolicach sauny. Być może ktoś z pasażerów nie wygasił dobrze pieca. Są też podejrzenia, że jeden z biesiadników mógł nieopatrznie podpalić statek, bawiąc się fajerwerkami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl