Ponad 20 rannych, w tym kilkoro ciężko, dziesiątki zniszczonych aut i potężne korki w obie strony - to bilans gigantycznego karambolu na autostradzie niedaleko Bordeaux na południowym zachodzie Francji. Na drodze zderzyło się 60 samochodów. Utknęło ich około 300.
Po ludzi uwięzionych w swoich samochodach wysłano autobusy. Kilkadziesiąt osób już jest w ośrodkach w okolicznych miasteczkach. Policja wyznaczyła objazdy, ale rozładowanie zatorów zajmie wiele godzin.
Do akcji ratowniczej zmobilizowano dziesiątki strażaków. Po rannych co chwila podjeżdżały kolejne karetki, a najciężej poszkodowanych do szpitala odwiózł śmigłowiec.
Policjanci całą winę za wypadek składają na karb pogody. Nad regionem unosi się gęsta jak mleko mgła, a jezdnie są bardzo śliskie. Do tego na autostrady wyjechały tysiące Francuzów, wybierających się w świąteczną podróż.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl