Wielkie zwycięstwo prezydenta George'a W. Busha. Sąd Apelacyjny w Waszyngtonie orzekł wczoraj, że podejrzewani o terroryzm obcokrajowcy, przetrzymywani w amerykańskiej bazie w Guantánamo, nie mają prawa dochodzić swoich praw przed amerykańskimi trybunałami - pisze DZIENNIK.
Więźniowie obozu w dzierżawionej od Kuby enklawie nadal są więc w praktyce wyjęci spod prawa.
"Sądy federalne nie mają w danej sprawie żadnej jurysdykcji" - ogłosił sędzia A. Raymond Randolph w uzasadnieniu wyroku, który wydano głosami 2:1. Odrzucony pozew złożyło dwóch algierskich więźniów, którzy twierdzili, że są ofiarami niesłusznego zatrzymania i mają prawo domagać się zwolnienia przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał jednak, że dzierżawiona od Kuby baza nie jest terytorium USA i nie odnoszą się do niej prawa federalne.
Decyzja ta - a zwłaszcza jej konsekwencje - już dziś wzbudza oburzenie. Oznacza bowiem, że więźniowie Guantánamo, nawet jeżeli przetrzymywani byli niesłusznie, nie mają gdzie dochodzić odszkodowań i nie istnieje żadne gremium, przed którym mogliby domagać się zwolnienia. "Według przyjętych reguł prawnych, każdy więzień w każdym kraju powinien mieć możliwość zaskarżenia swojego uwięzienia" - mówi DZIENNIKOWI David Bentley, ekspert od prawa międzynarodowego w brytyjskim Chatham House.
Sprawa trafi teraz do Sądu Najwyższego, a jego wyrok będzie miał precedensowe znaczenie.
"Sądy federalne nie mają w danej sprawie żadnej jurysdykcji" - ogłosił sędzia A. Raymond Randolph w uzasadnieniu wyroku, który wydano głosami 2:1. Odrzucony pozew złożyło dwóch algierskich więźniów, którzy twierdzili, że są ofiarami niesłusznego zatrzymania i mają prawo domagać się zwolnienia przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał jednak, że dzierżawiona od Kuby baza nie jest terytorium USA i nie odnoszą się do niej prawa federalne.
Decyzja ta - a zwłaszcza jej konsekwencje - już dziś wzbudza oburzenie. Oznacza bowiem, że więźniowie Guantánamo, nawet jeżeli przetrzymywani byli niesłusznie, nie mają gdzie dochodzić odszkodowań i nie istnieje żadne gremium, przed którym mogliby domagać się zwolnienia. "Według przyjętych reguł prawnych, każdy więzień w każdym kraju powinien mieć możliwość zaskarżenia swojego uwięzienia" - mówi DZIENNIKOWI David Bentley, ekspert od prawa międzynarodowego w brytyjskim Chatham House.
Sprawa trafi teraz do Sądu Najwyższego, a jego wyrok będzie miał precedensowe znaczenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl