Na kilka dni przed wizytą w Polsce Angela Merkel oświadczyła, że nie chce, by w Europie Środkowej powstała amerykańska tarcza antyrakietowa - pisze DZIENNIK. "Preferujemy rozwiązania w ramach NATO, a także otwartą dyskusję z Rosją na ten temat" - powiedziała kanclerz.
To właśnie w Polsce Amerykanie chcą wybudować wyrzutnie, z których startowałyby pociski do zestrzeliwania rakiet z głowicami atomowymi, zaś w Czechach - umieścić
potężny radar do ich namierzania. Zaskakujące oświadczenie pani kanclerz padło podczas wywiadu, jakiego udzieliła telewizji ZDF.
"Powinniśmy traktować projekt tarczy jako projekt Sojuszu. O to będę zabiegała. Szanse (na osiągnięcie porozumienia) nie są wcale małe" - dodała. Właśnie tarcza oraz przyszłość unijnej konstytucji będą głównymi tematami piątkowych rozmów Merkel z prezydentem Lechem Kaczyńskim, które odbędą się w Juracie.
Oświadczenie niemieckiej kanclerz wywołało spore zaskoczenie w Polsce. Zaledwie kilka dni temu - na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli - przewodniczącej w tym półroczu pracom Wspólnoty Merkel udało się wyciszyć spory wokół tarczy USA. Również w samych Niemczech szefowa rządu przekonała elitę polityczną do tego, by na razie nie rozpoczynała wrzawy wokół rakiet. Jak zatem tłumaczyć najnowsze oświadczenie pani kanclerz dla ZDF?
"Merkel szuka kompromisu. Jest nim właśnie natowski, a nie wyłącznie amerykański projekt tarczy. Wszystko po to, by zapobiec burzy politycznej w Niemczech i nie zniechęcić do Zachodu Rosji" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Alexander Rahr, wpływowy politolog i znawca Rosji z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Dodaje, że na stanowisko Berlina duży wpływ miało również niedawne wystąpienie Władimira Putina w Monachium. Rosyjski prezydent w ostrych słowach skrytykował w nim budowę amerykańskiej tarczy, a USA oskarżył o próbę wywołania nowej zimnej wojny i napędzanie wyścigu zbrojeń.
"Powinniśmy traktować projekt tarczy jako projekt Sojuszu. O to będę zabiegała. Szanse (na osiągnięcie porozumienia) nie są wcale małe" - dodała. Właśnie tarcza oraz przyszłość unijnej konstytucji będą głównymi tematami piątkowych rozmów Merkel z prezydentem Lechem Kaczyńskim, które odbędą się w Juracie.
Oświadczenie niemieckiej kanclerz wywołało spore zaskoczenie w Polsce. Zaledwie kilka dni temu - na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli - przewodniczącej w tym półroczu pracom Wspólnoty Merkel udało się wyciszyć spory wokół tarczy USA. Również w samych Niemczech szefowa rządu przekonała elitę polityczną do tego, by na razie nie rozpoczynała wrzawy wokół rakiet. Jak zatem tłumaczyć najnowsze oświadczenie pani kanclerz dla ZDF?
"Merkel szuka kompromisu. Jest nim właśnie natowski, a nie wyłącznie amerykański projekt tarczy. Wszystko po to, by zapobiec burzy politycznej w Niemczech i nie zniechęcić do Zachodu Rosji" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Alexander Rahr, wpływowy politolog i znawca Rosji z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Dodaje, że na stanowisko Berlina duży wpływ miało również niedawne wystąpienie Władimira Putina w Monachium. Rosyjski prezydent w ostrych słowach skrytykował w nim budowę amerykańskiej tarczy, a USA oskarżył o próbę wywołania nowej zimnej wojny i napędzanie wyścigu zbrojeń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|