"Wiem, że produkcja opium jest wbrew Koranowi, ale ja muszę się tym zajmować. Codziennie modlę się do Allaha, by mi wybaczył " - mówi reporterowi "Washington Times" Aszrafi, chłop z prowincji Helmand. Tłumaczy, że razem z bratem ma na utrzymaniu 35-osobową rodzinę, a uprawa maku to jedyne zajęcie dające godziwy dochód.
Takich "rolników" jak on jest teraz w całym Afganistanie ponad trzy miliony. Dwa lata temu było ich o milion mniej. Nie ma jednak co się dziwić: sprzedaż pszenicy wyhodowanej na niewielkim poletku daje kilkadziesiąt dolarów zysku rocznie, maku z takiej samej powierzchni 2 tysiące. I na dodatek nie trzeba szukać kupców.
Bo "ochroną" rolników zajmują się talibowie i Al-Kaida, główni odbiorcy produkowanego w dolinach "półproduktu". Nocą, uzbrojeni w kałasznikowy i ręczne granatniki rebelianci schodzą z pobliskich gór, by doglądać porządku na "farmach". Za zarobione na handlu narkotykami dolary kupują broń, by walczyć z wojskami NATO. Koło się zamyka.
Ofiary tragedii są wszędzie. Sąsiedni Pakistan i Iran mają jeden z najwyższych wskaźników narkomanii na świecie, pustynny Turkmenistan, przez który narkotyki zaczynały swój marsz do Europy, jest dziś dotknięty plagą - prawie każda rodzina ma osobę uzależnioną, a na weselach opium zastępuje alkohol. Afgańczycy też płacą cenę. Po upadku talibów zauważono dziwną plagę AIDS. W purytańskim kraju to nowość - okazuje się jednak, że wirus HIV roznosi się nie poprzez seks, tylko masowe korzystanie ze wspólnych strzykawek.
"Talibowie i narkotykowi oligarchowie korzystają z owoców sowieckiej interwencji w latach 80. Armia Czerwona zniszczyła tu wszelkie formy rolnictwa i teraz w tym kraju nic nie chce rosnąć oprócz maku" - ironizuje w rozmowie z DZIENNIKIEM brytyjski pułkownik Philip Wilkinson, który jeszcze do niedawna doradzał afgańskiemu rządowi, jak walczyć z narkobiznesem.
Afganistan bije kolejne rekordy w produkcji narkotyków. - 90 proc. heroiny pochodzi z tego kraju - alarmuje brytyjski prokurator generalny lord Peter Goldsmith, który przebywa w Kabulu. Siły NATO chcą z tym skończyć i przygotowują się do walki z narkobiznesem - pisze DZIENNIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama